Liczone rok do roku tempo wzrostu wprawdzie zwolniło z 8,8 proc. notowanych w ostatnich trzech miesiącach zeszłego roku, ale jest to wciąż świetny rezultat. Podobnymi wynikami w Unii Europejskiej mogą się pochwalić tylko dwa pozostałe kraje bałtyckie. Wartość PKB oszacowano na 17,1 mld litów, czyli ok. 6,2 mld USD.

Rząd Litwy podniósł prognozę wzrostu gospodarki w całym roku z 6 do 7 proc. Jest to konsekwencja napływu danych z banków komercyjnych, które wskazują na wyraźny wzrost akcji kredytowej. W 2007 r. litewski PKB ma się zwiększyć o 5,8 proc.

Wysokie tempo rozwoju z jednej strony cieszy, ale jest też dla rządu w Wilnie zmartwieniem. Jego pokłosiem jest wzrost inflacji, która ma w tym roku sięgnąć 2,9 proc. (według danych litewskiego Ministerstwa Finansów, w marcu wyniosła 2,7 proc.). Jest to poziom zbyt wysoki, by Litwa spełniła kryteria z Maastricht i mogła przyjąć euro. Mimo to kraj złożył w Brukseli wniosek o zamianę lita na wspólną walutę z początkiem przyszłego roku. Unijni oficjele sugerowali, że prośbę odrzucą. Decyzja w tej sprawie ma zostać podjęta 16 maja.

Ekonomiści cieszą się, że gospodarka Litwy nie wykazuje oznak przegrzania, a poszczególne sektory mają podobny wkład we wzrost produktu krajowego. W minionym kwartale produkcja przemysłowa wzrosła o 13,7 proc., wartość transakcji na rynku nieruchomości zwiększyła się o 10,6 proc., zaś sprzedaż detaliczna wzrosła o 16,7 proc.

Bloomberg