Reklama

Hossa z miedzi

Wzrost WIG20 o ponad 11 proc. w kwietniu plasuje warszawski indeks w światowej czołówce. Pierwszy raz w historii przekroczona została bariera 3 tys. punktów. Kursy idą w górę, choć wyniki finansowe za I kwartał są w przypadku niektórych dużych spółek gorsze niż przed rokiem (TP, Kęty; pogorszenie zapowiada Orlen). Za zwyżkami stoją przede wszystkim fundusze inwestycyjne, do których Polacy przenoszą pieniądze, kuszeni atrakcyjnymi stopami zwrotu w ostatnich trzech latach.

Publikacja: 29.04.2006 09:05

Statystyka

przeciw wzrostowi

Przed nami maj - statystycznie rzecz ujmując, jeden z gorszych miesięcy dla akcji. Są cztery miesiące, w których średnia zmiana WIG20 jest ujemna. Oprócz września, marca i lipca, właśnie maj. W latach 1996-2005 indeks największych spółek tracił w maju przeciętnie 0,8 proc., przy czym największy wpływ na statystykę ma załamanie rynku w 1998 roku, kiedy indeks stracił 13,7 proc. Odrzucając tę wartość i skrajny wzrost (7,3 proc. w 2003 roku) otrzymujemy przeciętną zmianę indeksu na poziomie -0,2 proc. Można dodać do tego inną statystykę. Po 2003 roku dopiero po raz czwarty zdarzyło się, żeby WIG20 zyskał w jednym miesiącu ponad 10 proc. Po zwyżce o 10,8 proc. w lipcu 2003 roku mieliśmy wzrost indeksu o 18,1 proc. w kolejnym miesiącu, po czym przeżyliśmy dość istotne załamanie (-9,8 proc. we wrześniu 2003 roku). W marcu i październiku 2005 roku, a więc w miesiącach następujących po przynajmniej 10-proc. zwyżce WIG20 mieliśmy spadki indeksu odpowiednio o 4,5 proc. i 7,1 proc. Zatem w trzech na cztery przypadki, kiedy indeks największych spółek zyskiwał na wartości przynajmniej 10-proc., w kolejnym miesiącu mieliśmy istotny spadek WIG20. Tak znaczna zwyżka notowań nie tylko jest zatem oznaką siły trendu, ale także zachętą do realizacji zysków. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że kolejne sesje przyniosą pogłębienie spadków.

Jednocześnie niewiele w tej chwili wskazuje, żebyśmy mieli już teraz zakończyć hossę. WIG20 wciąż znajduje się bardzo blisko historycznego szczytu. Rzadko zdarza się, żeby pojedyncza sesja przesądzała o zakończeniu istotnego trendu. Z reguły to dłuższy proces liczony raczej w tygodniach i miesiącach. Choć zatem czwartkowe osłabienie rynku było bolesne, to jednak po korekcie mamy wszelkie szanse, żeby zanotować kolejne rekordy indeksu dużych spółek.

Rentowność

Reklama
Reklama

wciąż się podnosi

Głównym zagrożeniem dla rynków akcji od dłuższego czasu pozostają rosnące rynkowe stopy procentowe, które obrazuje coraz wyższa rentowność obligacji. W USA dochodowość 10-letnich not tamtejszego rządu po raz pierwszy od czerwca 2002 roku przekroczyła 5 proc. Rentowność 10-letnich papierów niemieckich wzrosła w ciągu pół roku o 25 proc. i zbliżyła się do granicy 4 proc. W tej chwili nie ma sygnałów zakończenia tych trendów. Również w Polsce dochodowość jest coraz wyższa. Dla obligacji 10-letnich przekroczyła granicę 5 proc. i jest najwyższa w tym roku. Z jednej strony wyższa dochodowość papierów dłużnych na rynkach bazowych zmniejsza strumień pieniędzy płynących na emerging markets. Z drugiej strony zwiększająca się dochodowość krajowych obligacji zmniejsza "wewnątrzkrajową" premię za ryzyko przy inwestowaniu w akcje. Na razie rynki akcji - globalne i polski - w dużej części ignorują te wydarzenia. Owszem, rosnące stopy procentowe zahamowały zwyżkę na amerykańskim rynku akcji, ograniczyły także zasięg hossy na rynkach wschodzących. Jednak ten pojedynczy czynnik nie jest w stanie załamać długoterminowego trendu wzrostowego na giełdzie w Warszawie. Podobnie jak w przypadku innych rynków wschodzących nie możemy już liczyć na napływ świeżego kapitału zagranicznego, ale też inwestorzy zagraniczni nie pozbywają się polskich walorów. Tymczasem pieniądze, które przenosimy z banków do funduszy inwestycyjnych, pozwalają pchać kursy coraz wyżej. Gwarantem utrzymania lokat w polskich akcjach przez inwestorów zagranicznych jest wysokie tempo wzrostu gospodarczego na świecie. Znajduje ono odzwierciedlenie np. w wysokich cenach surowców. Dopóki zatem, w dużym uproszczeniu, oczywiście, trwa hossa na miedzi i ropie - jesteśmy bezpieczni.

Kursy małych spółek

nie zawsze rosną

O ile w segmencie dużych spółek hossa jest dość wybiórcza, o tyle mniejsze firmy wciąż dostarczają inwestorom mnóstwa emocji. Nie zawsze pozytywnych - czasem bowiem zwyżka notowań błyskawicznie się urywa, po czym następuje równie szybki spadek. Takiej sytuacji mogli doświadczyć m.in. akcjonariusze Elektrimu, który na przełomie marca i kwietnia wzrósł z 8,15 zł do 18,3 zł w ciągu zaledwie czterech sesji, żeby w ciągu kolejnych sześciu znaleźć się na poziomie 9,25 zł. Równe spektakularne załamanie przeżyła Lubawa, której kurs obniżył się w ciągu czterech sesji o 40 proc. Hossa sprawiła, że ożywają kursy spółek, które praktycznie nie prowadzą żadnej działalności. Przykładem jest Atlantis. W kwietniu akcjonariusze tej firmy przeżyli podobną huśtawkę nastrojów jak w przypadku Elektrimu i Lubawy. Kurs akcji sięgnął nawet 2 zł, żeby pod koniec kwietnia znaleźć się na poziomie 1,23 zł. Warto te przykłady wziąć pod uwagę przy inwestowaniu w małe firmy.

Generalnie jednak ten segment rynku wciąż jest "w gazie". WIRR regularnie bije rekordy, a siła relatywna względem indeksu WIG20 znajduje się na najwyższym poziomie w historii. Do bariery 10 tys. punktów brakuje już niewiele ponad 500 pkt. Choć biorąc pod uwagę rosnące tempo wzrostu gospodarczego, oczekiwanie na dobre wyniki tej grupy spółek jest uzasadnione, to jednak zasadne jest pytanie, czy dynamika wzrostu kursów nie była w ostatnich miesiącach zbyt wysoka.

Reklama
Reklama

Przykładem najbardziej spektakularnej kariery ostatnich miesięcy jest działający niedawno w branży garbarskiej Skotan. Spółka przeprowadzi niebawem emisję 51,8 mln akcji po 1,22 zł i zamierza rozwijać produkcję biopaliw. Według piątkowego kursu papierów Skotanu, jego wartość rynkowa (z nową emisją) to 3,8 mld zł. To znacznie więcej niż na przykład kapitalizacja wchodzącego w skład WIG20 Prokomu i połowa kapitalizacji Lotosu.

Banki też lubią

czerwony metal

Ostatnie sesje mogą być podstawą do interesujących przemyśleń, co decyduje o poziomie kursów na warszawskim parkiecie. Okazuje się, że przynajmniej w krótkim terminie mogą być to dane z pozoru dla krajowych spółek nieistotne, jak poziom stóp procentowych w Chinach. Dodatkowo reakcja inwestorów na informację, która na nasz rynek zadziałała poprzez obniżkę cen miedzi, była niewspółmiernie silna - kurs KGHM spadł o 7 proc., WIG20 obniżył się 2,9 proc., gdy notowania samej miedzi obniżyły się ledwie 1,7 proc. W piątek miedź praktycznie w całości odrobiła poniesione dzień wcześniej straty, natomiast ruch w górę na warszawskiej giełdzie był ledwo zauważalny. Nerwowość i brak odporności naszego rynku na negatywne (choćby pozornie) informacje wynika z dużej skali wzrostu notowań w tym roku, a w kwietniu w szczególności, którą bardzo trudno uzasadnić poprawą wyników finansowych spółek.

Widoczna w tym roku zależność między zmianami cen miedzi i indeksem WIG20 może się utrzymać. Oczywistym "pasem transmisyjnym" tej zależność jest KGHM. Spółka ma teraz największy wpływ na zmiany WIG20. Ale oprócz KGHM mocno w górę poszły akcje banków. W kwietniu indeks WIG Banki regularnie bił historyczne rekordy. Po raz pierwszy w historii notowania PKO BP przekroczyły 40 zł, Pekao i BRE 200 zł, BZ WBK 180 zł. Tylko BPH nie ustanowił w kwietniu nowego rekordu. Jednym z głównych powodów zwyżki kursów w tym sektorze jest poprawa wyników finansowych, wynikająca z rekordowych zysków TFI wchodzących w skład bankowych grup kapitałowych. Z kolei zyski TFI zależą od osiąganych przez nie wyników inwestycyjnych, czyli poziomu kursów na GPW. Stąd już mamy bardzo niedaleko do notowań miedzi. Być może zatem od poziomu kursu tego metalu zależy więcej niż się na pierwszy rzut oka wydaje. W kontekście dość alergicznych reakcji inwestorów na najmniejszy nawet spadek notowań miedzi warto zastanowić się, co będzie, kiedy kurs surowca naprawdę zacznie spadać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama