Pollena Ewa w I kwartale zarobiła 42 tys. zł netto. Ten sam okres w zeszłym roku przyniósł spółce 390 tys. zł zysku. Przychody spadły w tym roku o 24 proc., do 6,24 mln zł. Prezes spółki uważa jednak, że za wcześnie na wnioski. - Jest lepiej niż w 2005 r. W zeszłym roku mimo lepszych wyników kwartalnych, kwiecień zamykaliśmy ze sporą stratą. Dziś jest odwrotnie - jestem zadowolony z wyników sprzedaży na 27 kwietnia - zapewnia prezes Przemysław Lis Markiewicz. - Rok 2006 będzie lepszy niż 2005. Podtrzymujemy to - dodaje.

Dlaczego wyniki są tak mizerne? Po pierwsze, spółka sprzedaje teraz towary bezpośrednio swojemu największemu udziałowcowi - Toruńskim Zakładom Materiałów Opatrunkowych (ok. 62 proc. udziałów), który przejął działalność marketingowo-dystrybucyjną. Spowodowało to 30-proc. obniżkę marż. Po drugie, sroga zima we wschodniej Europie spowodowała problemy z transportem eksportowych towarów.

Niektórzy analitycy uważają, że Pollena Ewa ma szanse na wzrost: - Spółka ma rozpoznawalną markę. To jej silna strona. Działa też w atrakcyjnym, porównywalnym z farmacją, sektorze. Czy Pollena to wykorzysta? - pyta Remigiusz Sopel, analityk IDM.