Praski indeks największych spółek stracił w porównaniu z 1 stycznia tego roku prawie 1 proc. Nie jest to dużo, jednak w porównaniu z polską i węgierską giełdą, czeski parkiet wypada słabo. WIG20 w tym samym okresie, mimo ostatnich spadków, zyskał 18,2 proc., podczas gdy budapeszteński BUX podskoczył aż o 19,1 proc. To zupełnie inna sytuacja niż rok temu, kiedy to właśnie indeks PX wysuwał się na czoło peletonu giełd Europy Środkowej. W 2005 r. podniósł się o 42,5 proc., zostawiając z tyłu warszawski WIG20, który zanotował wzrost o 35,9 proc., i węgierski BUX, który mógł się pochwalić 40,5 proc. zwyżką.

Część inwestorów mogła uznać czeskie akcje za przewartościowane, bo mimo ostatniej zniżki PX, wskaźnik C/Z dla spółek z tego indeksu wynosi ponad 30 i jest przeszło dwa razy wyższy niż dla indeksu barometrów giełdowej koniunktury w Warszawie i Budapeszcie. - Na gorsze notowania czeskich spółek ma wpływ również silna korona. W ciągu ostatniego roku umocniła się bardziej niż złoty i forint - powiedział w rozmowie z PARKIETEM Roger Monson, analityk londyńskiego oddziału banku inwestycyjnego CA IB.

Szczególnie silne spadki miały miejsce w ciągu ostatniego tygodnia. Akcje koncernu CEZ, największego czeskiego producenta energii, od 25 kwietnia zjechały w dół już o ponad 10 proc. - Niskie ceny jego walorów to efekt taniejącej elektryczności oraz niskich cen kontraktów na emisje dwutlenku węgla - stwierdził Monson. Papiery produkującej papierosy firmy Philip Morris systematycznie tracą na wartości już od początku roku, ostatnio głównie za sprawą zapowiedzi wypłaty dywidendy niższej niż oczekiwano.

Prascy inwestorzy negatywnie zareagowali też na raport KPMG, który audytował należącą do PKN Orlen naftową spółkę Unipetrol. Wynika z niego, że nie stworzyła ona odpowiednich rezerw na wypadek niekorzystnego wyroku w sądzie w sporze z firmą Agrofert. Może to zaważyć na jej wynikach finansowych. Akcje Unipetrolu spadły od 25 kwietnia już o ponad 10 proc.