Jak na świąteczną sesję wtorkowe notowania cechowały wyjątkowo wysokie obroty. Dla spółek z WIG20 wyniosły przeszło 700 mln zł. Tę nadmierną aktywność inwestorów interpretowałbym jako objaw nerwowości po czwartkowym załamaniu, po którym rynek na razie nie bardzo może się podnieść (co wcale nie jest niekorzystne). Nikt nie chce tutaj przegapić jakiegoś większego ruchu, tak jakby strategie inwestycyjne modyfikowane były z dnia na dzień, a nie stanowiły efektu starannych przemyśleń.
Na chwilę wróćmy do pretekstu, pod jakim doszło do czwartkowego tąpnięcia - była nim podwyżka stóp procentowych w Chinach, obrazująca starania tamtejszego rządu do schłodzenia rozpędzonej gospodarki. Reakcja była niewspółmierna do zaistniałego zdarzenia. Tymczasem sygnały wskazujące na możliwość spowolnienia w gospodarce amerykańskiej, jakby nie było największej na świecie, są praktycznie ignorowane. We wtorek otrzymaliśmy kolejne ostrzeżenie sugerujące, że kondycja tamtejszego rynku nieruchomości, pod wpływem rosnących stóp procentowych, ulega stopniowemu pogorszeniu. Opublikowane, może nie najważniejsze, dane o transakcjach kupna/sprzedaży domów używanych, pokazały spadek indeksu odzwierciedlającego koniunkturę na tym rynku do 116,2 pkt w marcu. To najniższy poziom od lutego 2004 roku. Duża część wskaźników obrazujących koniunkturę na amerykańskim rynku nieruchomości znajduje się w trendach spadkowych lub bocznych, poniżej rocznych średnich. Z taką sytuacją mamy do czynienia po raz pierwszy w tym cyklu gospodarczym. Wiadomo, że rynek nieruchomości, jako bardzo czuły na zmiany rynkowych stóp procentowych, pełni rolę wskaźnika wyprzedzającego w gospodarce.
Inwestorzy wydają się jednak czekać na bardziej czytelne sygnały spowolnienia. Korzystają na tym rynki wschodzące, choć napływ gotówki ze strony inwestorów globalnych, przynajmniej na niektóre giełdy z tej grupy, ustał. Na razie jednak nie ma intensywnego wycofywania lokat. Na warszawskiej giełdzie skutkiem ubocznym jest znaczna przewaga małych spółek nad dużymi - siła relatywna WIRR/WIG20 jest najwyżej w historii.