Trzecie co do wielkości europejskie tanie linie lotnicze poinformowały jeszcze w czwartek wieczorem, że wydłużają termin zapisów na akcje do 10 maja. Debiut ma nastąpić dzień później. Najprawdopodobniej inwestorzy uznali, że Air Berlin zbyt drogo wycenił papiery i wstrzymali się z zakupami.
Linie zamierzały sprzedać 43,3 mln akcji po 15-17,5 euro za jedną. Pieniądze - nawet 870 mln euro - miały zostać przeznaczone na zakup nowych samolotów, rozwój siatki połączeń i spłatę długów. Byłaby to jedna z większych ofert pierwotnych na niemieckim rynku akcji w tym roku i największa przeprowadzona przez europejskie linie lotnicze od kilku lat. W 1999 r. papiery za 715 mln euro sprzedały linie Air France.
Analitycy wskazują, że Air Berlin zbyt ambitnie nakreślił perspektywy na najbliższe lata. Przewoźnik, który dwa ostatnie lata zamknął stratami, chce się dynamicznie i szybko rozwijać, podczas gdy najprawdopodobniej będzie musiał myśleć przede wszystkim o obronie pozycji przed rozpychającymi się na niemieckim rynku większymi rywalami - liniami easyJet i Ryanair. W planach Air Berlin jest zakup 60 nowych airbusów A320 (z opcją dokupienia dodatkowych 40) i wprowadzenie do rozkładu lotów do Europy Wschodniej (do Polski linie w przeszłości już latały) i Skandynawii.
Według analityków Commerzbanku, który przygotowuje ofertę akcji Air Berlin wspólnie z Morganem Stanleyem, jeszcze w tym roku linie mają wyjść na plus i zarobić na czysto 51 mln euro. Niezależni eksperci wskazują jednak, że przewoźnik będzie cierpieć z powodu wysokich kosztów paliwa oraz rosnącej konkurencji i nad kreską może znaleźć się dopiero w 2008 r. Sugerują, że powinien zmniejszyć rozmiary oferty i obniżyć cenę, po której chce sprzedać papiery.
Bloomberg