Firma produkująca materiały budowlane została przejęta przez zachodni koncern. Nowy właściciel szybko zabrał się do wprowadzania swoich porządków. Na pierwszy ogień poszła produkcja i magazyn. Wprowadzono korporacyjne zasady rozliczania produkcji, kwalifikowania i oznaczania produktu. Zainstalowany został nowy program komputerowy rejestrujący obrót towarowy, połączony z centralnym komputerem firmy i zintegrowany z systemem logistycznym. Zwolniono ochronę zakładową, zatrudniono nową firmę ochroniarską i wprowadzono monitoring całego terenu.
Po kilku miesiącach funkcjonowania nowych reguł pracownik działu finansów odpowiedzialny za księgowość zapasów przyszedł do głównego księgowego. Główny księgowy od razu wiedział, że coś jest nie tak. Pracownik, którego znał od ośmiu lat, był blady, spocony i z trudem trzymał, a raczej ściskał pęk kartek. Po kwadransie główny księgowy wybiegł zdenerwowany ze swojego gabinetu z papierosem w ustach. Nie przewidywał tego w najczarniejszych scenariuszach.
Pracownik działu finansów odkrył, że od kilku miesięcy straty produkcyjne są o wiele niższe niż przez ostatnie kilka lat. Kierownik produkcji wytłumaczył mu, że nowy właściciel wprowadził ulepszenia w technologii i z tej przyczyny wskaźniki produkcyjne są o wiele lepsze. Pracownik działu finansów wiedział, że to nieprawda. Od kilku tygodni cała miejscowość huczała od plotek o wielkim przekręcie "na zakładzie". Kierownicy produkcji i kierownicy magazynu, przy udziale pracowników ochrony mieli przez kilka lat sprzedawać bez faktur materiały produkowane przez fabrykę. Plotki rozsiewali byli pracownicy ochrony, którzy zostali wysłani na bezrobocie.
Pracownik działu finansów oczywiście nie wierzył w plotki, bo przez te wszystkie lata osobiście brał udział w inwentaryzacjach i nie pamiętał, aby kiedykolwiek stwierdził większe niedobory. Przejrzał na oczy, kiedy porównał aktualne raporty produkcyjne z tymi sprzed kilku miesięcy i zrozumiał mechanizm działania szajki oszustów. Dział produkcji nie ewidencjonował wszystkich produktów, które zostały wytworzone. Kierownik magazynu sprzedawał zaufanym kierowcom dodatkowy produkt za gotówkę bez faktury. Pracownik działu finansów teraz skojarzył piękny dom kierownika magazynu oraz jego nowy samochód. Zawsze się zastanawiał, skąd tamten ma na to pieniądze.
Nadużycia związane z zapasami sprowadzają się zawsze do tego samego, czyli do kradzieży. Nie ma znaczenia, czy kradzież zdarza się w sklepie wielkopowierzchniowym, fabryce komputerów, hucie stali czy magazynie z mrożonkami. Różnica polega tylko na sposobie jej dokonania i kamuflowania. Im lepsza ochrona, tym trudniejsza staje się kradzież. Znane są nam przypadki, kiedy towar opuszczał fabrykę w koszach z brudną odzieżą roboczą albo zakopany w śmieciach.