Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 06.05.2006 20:44

Marek Pryzmont

W ostatnich miesiącach nie da się analizować GPW bez spojrzenia na przepływu

kapitału w globalnych funduszach inwestycyjnych. Momentami wydaje się wręcz,

że informacje spływające na rynek przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, a

kluczową wiadomością staje się wielkość wpłat do funduszy inwestycyjnych.

Reklama
Reklama

Oczywiście jedynym wyjątkiem pozostają tutaj notowania miedzi. Z podobną

sytuacją mamy do czynienia w USA, gdzie inwestorzy nie za bardzo wiedzą, czy

cieszyć się ze wzrostu gospodarczego, czy też krótszego cyklu podwyżek stóp

procentowych. Ten dylemat w ostatnich miesiącach rozstrzygają wskaźniki

sentymentu, które dawno nie były tak skuteczne jak w tym roku. Zresztą nasz

Wigometr (choć naprawdę nie można tego porównywać do indeksów nastroju w

Reklama
Reklama

USA) też ma zdecydowanie lepszy okres. Skuteczność tych narzędzi po części

zapewne wynika z faktu, że w ostatnim okresie rynki zachowują się bardzo

emocjonalnie. W takiej sytuacji pojawienie się mocnego optymizmu będzie tym

razem bardzo poważnym ostrzeżeniem dla byków.

W USA na razie takiego sygnału nie było, nawet jeśli spojrzymy na piątkową

trochę euforyczną reakcję na dane z rynku pracy. Spójrzmy najpierw na

Reklama
Reklama

ankietę Investors Intelligence. Przypomnę, że od początku roku do końca

marca oglądaliśmy bardzo systematyczny i rzadko spotykany spadek optymizmu

wraz ze wspinaczką indeksu na nowe szczyty hossy. Pierwsze sygnały końca

"ściany strachu" mieliśmy pod koniec marca, gdy liczba byków zaczęła rosnąć

kosztem liczby niedźwiedzi. Inwestorzy zaczęli wierzyć w hossę i ta ... się

Reklama
Reklama

skończyła. Korekta indeksów trwała do połowy kwietnia i rozpoczęta wtedy

fala wzrostowa trwa do teraz. Po raz kolejny mamy do czynienia z nietypową

sytuacją, że mimo bardzo dynamicznych (Dow Jones) wzrostów, notowania nowych

szczytów hossy, optymizm inwestorów bardzo wyraźnie spada. W ostatnich

czterech tygodniach liczba byków wyglądała następująco: 53,2% ; 48,0% ;

Reklama
Reklama

45,4% i 43,9% 3 maja. Liczba niedźwiedzi w tym czasie to odpowiednio 24,5% ;

26,0% ; 25,8% ; 28,6%. Taki rynkowy sentyment jest dla akcji bardzo

korzystny i po części usprawiedliwia to momentami dość karkołomną

optymistyczną interpretację danych makro.

Ten sentyment potwierdza też przytaczany tutaj często Hulbert Stock

Reklama
Reklama

Newsletter Sentiment Index (HSNSI), który jest indeksem nastroju obliczanym

na podstawie 160 biuletynów inwestycyjnych w USA. Analitycy w ostatnim

tygodniu byli mniej optymistycznie nastawieni do rynku akcji niż w

listopadzie zeszłego roku, gdy Dow Jones był prawie 1000 pkt. niżej. W

czwartek HSNSI wynosił zaledwie 38,1%. W odniesieniu do ostatniego marcowego

szczytu hossy było to aż 22,7% niżej (czytaj - mniej analityków zaleca w

biuletynach kupno akcji). Tak właśnie wygląda idealna "ściana strachu".

Gdyby nie te nastroje, to interpretacja piątkowych danych z rynku pracy

byłaby zapewne nieco inna. Liczba miejsc pracy w sektorach pozarolniczych

miała wynieść w kwietniu 200-210k a faktycznie było tylko 138k. Bardzo duże

rozczarowanie, którego nie uwzględniały najbardziej pesymistyczne (165k)

prognozy. Do tego dane za marzec zrewidowano w dół aż o 36k. Reakcją w

piątek był wzrost Dow Jones aż o 138 pkt. Oczywiście impulsem do zakupów nie

był wolniejszy rozwój gospodarki/słabsza kondycja rynku pracy, ale

oddalająca się perspektywa dalszych podwyżek stóp procentowych. Warto jednak

w tym miejscu zwrócić uwagę na kilka innych danych, które w tym tygodniu

przeszły bez większego echa. Nie są tak medialne jak Nonfarm Payrolls, a

mogą mieć spore znaczenie w dłuższym terminie.

Napięcia inflacyjne pokazała poniedziałkowa publikacja dap ponad poziom 5.0%. Ten sam

subindeks w indeksie ISM dla usług wzrósł z 60,5 do 70,5, a sam indeks

zamiast spaść z 60,5 do 59,4 wyniósł 63 pkt. Zamówienia w przemyśle miały

wzrosnąć +3,7% a było +4,2%. To kolejne argumenty przemawiające za

kontynuowaniem zaostrzania polityki monetarnej w USA. Piątkowe dane o

dynamice płac pokazały wzrost najwyższy od sierpnia 2001 r. (+0,5% wobec

oczekiwanych +0,3% w kwietniu), a dzień wcześniej podano, że koszty pracy

wzrosły aż 2,5% w pierwszym kwartale (3,0% w czwartym), czyli dwukrotnie

powyżej oczekiwań. Koszty pracy stanowią prawie 2/3 kosztów firm i można się

zastanawiać, czy bardziej firmy zaboli droższa ropa/surowce, czy wyższe

koszty pracy. Po części neutralizuje to wszystko wzrost wydajności pracy,

ale nie usprawiedliwia to całkowitego ignorowania takich sygnałów napięć

inflacyjnych.

Przestrzegam przed tym, bo inwestorzy mogą w tym tygodniu o tym wszystkim

sobie przypomnieć, gdyby zobaczyli rozczarowujący komunikat po posiedzeniu

FOMC, który poznamy w tą środę o 20:15. Ben Bernanke może chcieć

zaakcentować możliwość dalszych podwyżek stóp, co rynki na pewno mocno

rozczaruje. Próbkę reakcji widzieliśmy 1 maja, gdy CNBC "tłumaczyło" poglądy

Bernanke, który nie chciał zapowiadać końca cyklu podwyżek, a jedynie

"stworzyć możliwość dla Fed". Ja przed tą środę mam wiele obaw i uważam, że

rynki trochę na wyrost zdyskontowały brak dalszych podwyżek w USA, a to

stwarza spore ryzyko rozczarowania w środę wieczorem i negatywnej reakcji

zarówno indeksów, jak i rynku obligacji (dalszy wzrost rentowności).

Oczywiście z punktu widzenia GPW w krótkim terminie liczą się jedynie

przepływu kapitałów i ceny miedzi, więc teoretycznie powyższe zagrożenia

inwestorzy mogą zignorować, tak jak typowe dla hossy jest ignorowanie

negatywnych informacji, czy też tylko samych zagrożeń. Lepiej to jednak

wiedzieć, by nie pytać potem dlaczego nagle indeksy zaczęły spadać.

Na razie absolutnie spadać nie chcą aktywa zachodnich funduszy

inwestycyjnych lokujących środki na emerging markets. W ostatnim tygodniu

kwietnia do funduszy inwestujących w aktywa z emerging markets trafiło

kolejne ponad 2 mld USD, czyli najwięcej od przełomu lutego i marca. Danych

za ostatni tydzień jeszcze nie mam. Rodzime TFI też puchną od nowych

środków. Efekty tego widać było na ostatnich dwóch sesjach, gdy

zniecierpliwienie dużego kapitału zerwało z tradycją spokojnych skróconych

tygodni i wyczekiwania na publikację wyników najważniejszych spółek

demonstracyjnie pokazując nadmiar gotówki na rynku.

A czekać było na co, bo w piątek po sesji wyniki podała KGHM, w najbliższy

czwartek chwalić się będzie m.in. Agora (choć tutaj "chwalić się" to chyba

mało trafne określenie), BPH i Pekao. W piątek TPS i PKO BP, a w następny

poniedziałek (15 maja) praktycznie kończące sezon wyników Lotos, PKN i

PGNiG. Tylko te wymienione spółki to przy dzisiejszych kursach ponad 60%

WIG20, plus do tego oczywiście KGHM mająca 15% udział, ale kilkukrotnie

większe znaczenie jeśli chodzi o kreowanie nastrojów na rynku. Wyniki KGHM

już znamy i w każdym aspekcie były powyżej rynkowego konsensusu. To jednak

spółka bardzo specyficzna i należy tutaj przypomnieć co pisałem w piątek.

Wyniki KGHM to już historia i giełda dyskontuje przyszłość, a ta akurat w

przypadku tej spółki może być bardzo bardzo zmienna. Nikt już chyba nie

odważy się prognozować cen miedzi. Spirala wzrostu cen tego surowca zarówno

może doprowadzić nas do jakiś absurdalnych poziomów, jak i z dnia na dzień,

co ostatnio pokazał przykład srebra, ulec gwałtownemu załamaniu z byle

powodów. W takim otoczeniu dla kursu KGHM yty hossy. Ale nic więcej - tylko nastroje i szybko wrócimy do

naśladowania cen miedzi. Trwalsza reakcja na niespodzianki w wynikach będzie

dotyczyła dopiero pozostałych spółek.

Jakieś prognozy na najbliższe tygodnie ? Retoryczne pytanie. Po pierwsze -

przy takiej sile trendu wyznaczanie szczytu byłoby co najmniej niepoważnym

podejściem do giełdy. Po drugie - przy takim uzależnieniu GPW od cen miedzi

i globalnych funduszy (dających impuls pozostałym grupom inwestorów) analiza

fundamentalna coraz częściej ustępuje emocjom tłumu i wpływom pojedynczych

wydarzeń. Nie pozostaje nic innego jak zakładać kontynuację tego ruchu,

mając jednocześnie świadomość rosnącego ryzyka. Na tym etapie hossy nie

można reagować na same zagrożenia, ale dopiero na ewentualne ich

odzwierciedlenie w zachowaniu rynku.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama