Trwają poszukiwania chętnych do odkupienia akcji Banku Ochrony Środowiska od szwedzkiego SEB. Tymczasem opublikowane w piątek przez BOŚ wyniki za pierwsze trzy miesiące br. nie zachęcają potencjalnych inwestorów. Bank zarobił w tym okresie na czysto 7,44 mln zł, czyli prawie o dwa miliony mniej niż rok wcześniej. - Wyniki faktycznie nie zachwycają. Udało nam się jednak mniej więcej zachować ubiegłoroczny poziom zysków. Obecnie, gdy bank znajduje się na etapie zmian w akcjonariacie, trudno było myśleć o lepszym osiągnięciu - powiedział "Parkietowi" prezes BOŚ Jerzy Pietrewicz.

O wspomnianych przez szefa BOŚ przekształceniach właścicielskich wciąż wiadomo niewiele. Zgodnie z umową największy obecny udziałowiec BOŚ, szwedzki SEB (ma 47,5 proc. akcji) odsprzeda do 15 lipca swój pakiet akcji Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Szwedzi, którzy wcześniej sami próbowali przejąć kontrolę nad bankiem, zgodzili się sprzedać akcje BOŚ za kwotę 576 mln zł (92 zł za sztukę).

W piątek zgodę na transakcję wydał już UOKiK, ale wiadomo, że sam Fundusz nie dysponuje taką kwotą. Pieniędzy nie mają także współpracujące z nim wojewódzkie fundusze. Zgodnie z informacjami "Rzeczpospolitej", w jednej z głównych ról w transakcji odkupienia akcji od SEB ma wystąpić największy polski bank PKO BP, który jednak nie komentuje całej sytuacji. Transakcję może ułatwić fakt, że członek zarządu PKO BP Sławomir Skrzypek jest jednocześnie przewodniczącym rady nadzorczej NFOŚiGW. Według nieoficjalnych informacji "Parkietu", odkupieniem akcji BOŚ od SEB zainteresowane są też trzy towarzystwa ubezpieczeniowe. Na pewno nie ma w tej grupie PZU, który wcześniej wykluczył zakup akcji BOŚ. - Inwestor z branży ubezpieczeniowej byłby przydatny w planowanym przez bank rozwoju bancassurance - ocenił J. Pietrewicz.