Największy węgierski koncern farmaceutyczny postawił na ekspansję za granicą. W ostatnim kwartale z macierzystego rynku pochodziła już mniej niż jedna piąta przychodów Gedeona Richtera.
Strategia najwyraźniej się opłaca. W pierwszych trzech miesiącach roku węgierski koncern zarobił na czysto 14 mld forintów (68,2 mln USD), czyli 67 proc. więcej niż rok wcześniej. Ze sporą nawiązką pobił oczekiwania analityków. W piątek akcje skoczyły o ponad 5 proc. i znalazły się na poziomie najwyższym od kilku lat.
Przychody ze sprzedaży wzrosły o 41 proc., do 43,5 mld forintów. Gedeon Richter dynamicznie zwiększał eksport do Rosji i dawnych republik radzieckich - aż o 54 proc. To w tej chwili dla Węgrów najważniejszy rynek, sprzedają tam prawie jedną trzecią produkcji. Niewiele mniejszą dynamikę Gedeon Richter zanotował w Czechach i na Węgrzech. Eksport do Unii Europejskiej wzrósł o 35 proc.
Prezes Erik Bogsch zaznaczył, że najprawdopodobniej udział Węgier w przychodach koncernu (19,8 proc. w I kw.) spadnie jeszcze bardziej. Stanie się tak za sprawą... węgierskich władz, które muszą ciąć wydatki z budżetu, w tym na refundację leków. - Rząd musi zacisnąć pasa. To odbije się na firmach, także naszej - uważa Bogsch.
W ostatnim kwartale koncernowi bardzo pomogło osłabienie się forinta. Zarobił na tym ponad 11 mln USD. Prezes Bogsch podkreślił też, że zadziałał efekt niskiej bazy, czyli słabszych wyników osiągniętych przed rokiem. Oczekuje, że w kolejnych kwartałach zysk może rosnąć o 10-15 proc.