Sprawdziły się zapowiedzi Cezarego Mecha, byłego wiceministra finansów: do Polski przyjechali inwestorzy z Azji, dysponujący setkami miliardów euro. Mech mówił o wizycie "poważnych inwestorów" z Azji pod koniec marca. Kilka dni wcześniej o możliwości wzrostu zainteresowania polskimi aktywami ze strony azjatyckich banków centralnych pisał "Parkiet". Według ówczesnego wiceministra, azjatyckie banki są zainteresowane kupnem polskich papierów skarbowych emitowanych na rynku krajowym.

Wczoraj z azjatyckimi inwestorami spotkał się premier Kazimierz Marcinkiewicz. Rozmawiał m.in. z przedstawicielami Government of Singapore Investment Corporation, która zajmuje się zarządzaniem rezerwami walutowymi Singapuru. Wśród wczorajszych rozmówców Kazimierza Marcinkiewicza byli również reprezentanci instytucji finansowych krajów Zatoki Perskiej - Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Abu Dhabi. Jak pisał w marcu "Financial Times", rządowy fundusz należący do emiratu Abu Dhabi dysponuje aktywami rzędu 250 mld euro. Azjatyckim inwestorom towarzyszyli przedstawiciele banku HSBC.

- To, że azjatyccy inwestorzy są zainteresowani polskimi obligacjami, nie jest zupełną nowością. Można się spodziewać, że to zainteresowanie będzie się zwiększać - uważa Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego. Dlaczego? - Ostatnio kraje azjatyckie wiele mówią o zmniejszaniu wagi dolara w swoich rezerwach walutowych. Dolar jest zastępowany m.in. euro, a złoty jest naturalnym substytutem europejskiej waluty - dodaje analityk. Według niego, jeśli Azjaci podejmą już decyzję o zakupie np. złotowych obligacji, to ich skalę będziemy liczyć w miliardach euro.