Autorzy raportu The Asset Management Industry in 2010, opublikowanego niedawno przez firmę konsultingową McKinsey, twierdzą, że proces polaryzacji już się zaczął. Od pewnego czasu można obserwować proces koncentracji wśród dużych graczy w branży funduszy hedgingowych. Obecnie sto największych firm z tej branży posiada blisko 60 proc. udziału w rynku. Trzy lata wcześniej udział wynosił niespełna 50 proc. Aktywa dużych firm (powyżej 20 mld USD) rosną przy tym dwa razy szybciej niż aktywa firm mniejszych (zarządzających poniżej 5 mld USD). McKinsey przewiduje, że koncentracja na rynku będzie postępować. Wielkie grupy zarządzające będą oferować inwestorom coraz szerszą paletę - od funduszy hedgingowych po produkty strukturyzowane, a także tradycyjne fundusze inwestycyjne.
Instytucjonalni dostarczają
połowę finansowania
Najważniejszym źródłem kapitału dla funduszy hedgingowych są inwestorzy instytucjonalni. Dostarczają oni do branży szacunkowo 40-50 proc. finansowania. To właśnie konkurencja o aktywa instytucjonalne ma doprowadzić do zmian na rynku funduszy hedgingowych. Będzie indukować powstawanie dużych struktur zarządzających aktywami, które dążą do tego, by zaoferować coraz bardziej wymagającym klientom "wszystko w jednym miejscu". Grupy te będą formować się w dwojaki sposób: wokół istniejących funduszy hedgingowych, które do oferty będą dodawać produkty tradycyjne, oraz wokół firm tradycyjnego asset management, na których taka konkurencja wymusi uzupełnienie oferty o inwestycje hedgingowe. Produkty takich konglomeratów będą jednak opierać się w dużej mierze o rynkową betę, co znaczy, że ich zwroty będą przeciętnie nie wyższe niż rynek. Niski poziom aktywnego zarządzania będzie się za to wiązał z niższymi opłatami.
Kiedy rynek