Getin Holding, który swoje dane za pierwsze trzy miesiące br. zaprezentuje dopiero 15 maja, zdecydował się opublikować wyniki swojej największej spółki córki już we wtorek, przed rozpoczęciem sesji. Być może zrobił to po to, by uspokoić rynek, który na fali spekulacji o spodziewanych dobrych wynikach Getin Holding wywindował kurs akcji spółki do najwyższego poziomu w historii - 11,30 zł (tylko w poniedziałek kurs Getinu wzrósł o 21,5 proc.).
Kwestia wiary
- Nie doszukiwałbym się jakiejś spekulacji pod wyniki Getinu czy Getin Banku. Obecny kurs jest pochodną wiary inwestorów w pana Czarneckiego, jako głównego sprawcy sukcesu spółki. Bo z punktu widzenia fundamentalnego nie ma znaczenia, czy Getin w pierwszym kwartale zarobił 30 czy 40 mln zł. To racjonalnie nie tłumaczy obecnej kapitalizacji spółki, sięgającej 6 mld zł. Ta wycena to kwestia wiary inwestorów- powiedział Marcin Jabłczyński, analityk CA IB Securities.
A wyniki Getin Banku rzeczywiście mogły podbudować wiarę graczy giełdowych. Zysk netto GB wyniósł 25,5 mln zł i był o 67 proc. wyższy niż w takim samym okresie ub. r. Imponująco przedstawiał się też rozwój akcji kredytowej i depozytowej. Saldo depozytów w pierwszym kwartale wzrosło o 21 proc., do 5,16 mld zł, a udzielonych przez bank kredytów o 10 proc. do poziomu 4,14 mld zł. O 7 proc. wzrosła też suma bilansowa, do 7,6 mld zł, co plasuje już GB w piętnastce największych banków w Polsce. Pod koniec marca Getin Bank dysponował też siecią 152 oddziałów.
Noble, nowe wyzwanie