Analitycy podkreślają, że niemożliwe jest dziś określenie szczytu obserwowanych ostatnio wzrostów. Większość z nich prognozuje jednak, że cena miedzi może wkrótce przetestować poziom 9.000, a nawet 10.000 dolarów za tonę. O dużym prawdopodobieństwie dalszych zwyżek mówią również przedstawiciele funduszy inwestycyjnych, szczególnie aktywnych na rynkach metali. "Długoterminowy trend jest wciąż rosnący. Czasem trochę sprzedajemy, ale jest to jedynie reakcja na dzienne wahania kursu, a nie jakaś trwała zmiana nastrojów" - powiedział jeden z nich.
Kontynuacji tendencji wzrostowych sprzyjają również obawy dotyczące możliwych zaburzeń w podaży metalu. Koncern Grupo Mexico zapowiedział, że z uwagi na brak przełomu w trwającym od dłuższego czasu strajku pracowników, zamierza zamknąć meksykańską kopalnię San Martin. Spółka Antofagasta poinformowała z kolei, że produkcja miedzi w należącej do niej chilijskiej kopali Los Pelambres będzie w tym roku o 4,4 procent niższa niż rok temu. O godzinie 12.46 za tonę miedzi płacono 7.941 dolara, czyli 41 dolarów powyżej wczorajszego zamknięcia. Rano za tonę metalu płacono nawet 8.010 dolarów, czyli najwięcej w historii.
((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagował: Tomasz Krzyżanowski; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))