do giełdowego sukcesu
Wyniki finansowe za 2005 r. nie mogą napawać optymizmem. Groclin wypracował przychody ze sprzedaży na poziomie 465 mln zł (dane za cztery kwartały), co oznacza spadek w porównaniu z rokiem poprzednim o ponad 8 proc. Towarzyszyło temu obniżenie zysku do 12 mln zł, czyli o ponad 70 proc. W wyniku tych niepokojących zmian wskaźniki rentowności zmniejszyły się od 40 do ponad 70 proByło to wyraźne potwierdzenie wcześniejszych sygnałów skłaniających inwestorów do sprzedaży akcji. Przysłowiowym "gwoździem do trumny" dla notowań była informacja, że w ostatnim kwartale ubiegłego roku Groclin odnotował pierwszy raz w swojej historii stratę w wysokości 12 mln zł, przy zysku za cały rok w tej samej wysokości. Po niej cena akcji spółki spadła w ciągu tygodnia o prawie 25 proc.
Spójrzmy jeszcze na przychody i zyski Groclinu wyrażone w euro. Mimo że firma osiągnęła w 2005 r. przychody ze sprzedaży o wartości ponad 115 mln euro - wzrost o prawie 3 proc. w stosunku rocznym - to zysk (wynoszący niecałe 3 mln euro) spadł o prawie 70 proc. Jest to zbieżne z rezultatami liczonymi w złotówkach. Świadczyć to może o bardzo skutecznej polityce zabezpieczającej spółkę przed ryzykiem kursowym.
Dysproporcje między zmianami w wielkości sprzedaży i jej rentownością najlepiej obrazują obecną sytuację spółki. Groclin znalazł się między przysłowiowym młotem i kowadłem. Z jednej strony, firma sprzedaje swoje produkty wielkim międzynarodowym koncernom, takim jak Jonhson Controls czy Faurecia, które są de facto pośrednikami pomiędzy producentem tapicerki a producentami samochodów. Jak szacują analitycy, każdego roku kontrahenci Groclinu wymuszają 2-3-procentową obniżkę cen, co jest szczególnie ważne ze względu na dekoniunkturę na rynku motoryzacyjnym. Spółka uzależniona jest od kilku odbiorców, dla których nie jest kluczowym klientem. Nie może tym samym uzyskać korzystniejszych warunków. Firma znajduje się zatem pod silną presją obniżania cen przy ograniczonych możliwościach utrzymania dotychczasowej zyskowności. Znajduje to odzwierciedlenie w spadku wskaźnika C/S (cena do sprzedaży). Niekorzystną pozycję spółki pokazuje także inny wskaźnik wyceny - spadek relacji ceny akcji do wartości księgowej (C/WK), charakterystyczny dla dojrzałych spółek o zmniejszonym potencjale dalszego rozwoju.
W przypadku Groclinu siłą napędową rozwoju jego docelowego segmentu (samochody o podwyższonym standardzie wykończenia) jest popyt zgłaszany w państwach Europy Zachodniej. Ich gospodarki przeżywają stagnację. Tempo rozwoju gospodarczego strefy euro spadło do 1,3 proc. w 2005 r., z 2,1 proc. w 2004 r. Dodatkowo brak perspektyw zmiany tej sytuacji wzmacnia presję na obniżanie marż w branży motoryzacyjnej.
Grodziska spółka musiała pogodzić się ze znacznym spadkiem zyskowności netto sprzedaży - z 8,5 proc. w 2004 r. do 2,5 proc. w 2005 r. De facto, z takim trendem mamy do czynienia od dłuższego czasu. A obecny poziom może być porównywany z wynikami osiąganymi przez zagraniczne firmy działające w tej samej branży. Oznacza to, że spółka traci dotychczasowe możliwości kreowania stałej przewagi konkurencyjnej na rynku. Krótko mówiąc, Groclin ma mniejsze możliwości elastycznego reagowania w ramach polityki cenowej na nieoczekiwane zmiany rynkowe.