Reklama

Restrukturyzacja i większe moce

Rozmowa ze Zbigniewem Drzymałą, prezesem i większościowym właścicielem Inter Groclinu Auto

Publikacja: 11.05.2006 09:09

Michał Chmielewski: Jednym z ważniejszych problemów Groclinu jest ograniczona liczba dostawców i odbiorców, która powoduje, że spółka nie może teraz liczyć na wyższe marże. Macie po prostu słabą pozycję negocjacyjną...

Procesy globalizacyjne doprowadziły do sytuacji, w której na europejskim rynku motoryzacyjnym w zakresie wyposażenia wnętrz samochodowych dominują trzy światowe koncerny. Wszystkie teraz są naszymi klientami. To wynik dywersyfikacji zamówień. Jednak konsolidacja postępuje. Stąd rosnąca presja cenowa na dostawców takich jak my. Utrzymanie pozycji na rynku zleży bezpośrednio od tego, czy uda się nam ograniczyć koszty produkcji. Rzeczywiście, w przypadku niektórych projektów spółka nie ma możliwości swobodnego wyboru dostawców i negocjowania cen zakupu. Robi to ten koncern samochodowy, który ostatecznie kupuje wyroby. Są jednak zalety takiego rozwiązania. Końcowy klient ma niewspółmiernie silniejszą pozycję w negocjacjach. Ponadto w przypadku nadzwyczajnych okoliczności (jak zwyżka cen surowca spowodowana wybuchem epidemii choroby wściekłych krów) rekompensuje dostawcom nieprzewidziane wcześniej koszty. Obniża to ryzyko naszej działalności.

Jednak to wciąż niezbyt komfortowa sytuacja, tym bardziej że cała branża motoryzacyjna przechodzi kryzys.

W mojej ocenie, trudności, które przeżywa globalnie branża motoryzacyjna, mogą otworzyć nowe szanse przed naszą spółką. Polityka redukcji kosztów, outsourcing produkcji i usług oraz restrukturyzacja zatrudnienia u naszych kluczowych klientów dają perspektywy nowych zamówień zewnętrznym firmom, specjalizującym się w wąskim segmencie produkcji. Takim jak Groclin. Pod warunkiem że sprostają rosnącej presji na ciągłe obniżanie marży.

Jakie kroki zamierzacie podjąć, by zapobiec obniżaniu rentowności?

Reklama
Reklama

Zarząd jest zdeterminowany, by redukować koszty i restrukturyzować zatrudnienie. Teraz przesuwamy pracowników ze sfer pomocniczych do bezpośredniej produkcji. Strukturalne zmiany zatrudnienia mają na celu oszczędności w zarządzaniu jakością oraz organizacją produkcji. Będą wymagać zdobycia od części pracowników nowych kwalifikacji. W polskich zakładach dotyczy to ok. 10 proc. zatrudnionych. Rewolucyjne zmiany zachodzą teraz w procesach technologicznych. Już w tej chwili testujemy automaty szwalnicze, których zastosowanie na dużą skalę przyniesie 15 proc. oszczędności. Spółka ograniczyła wydatki na reklamę, realizowaną poprzez klub sportowy. Podjęta została także decyzja o znaczącym ograniczeniu kosztów zarządu do czasu osiągnięcia poprawy wyników. Natomiast cały wysiłek inwestycyjny koncentrujemy na Ukrainie.

Co w takim razie z uruchomieniem zakładu w Nowej Soli?

W Nowej Soli program inwestycyjny został wstrzymany. Znaczne kwoty inwestujemy na razie w spółce Groclin Karpaty, która ma odgrywać coraz ważniejszą rolę w grupie kapitałowej. Te inwestycje w krótkim okresie mają skokowo zwiększyć moce. Bo to teraz stanowi barierę wzrostu produkcji i ogranicza spółkę w negocjacjach z potencjalnymi klientami. W czerwcu odbędzie się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod trzeci etap rozbudowy zakładu produkcyjnego w Użgorodzie. Do końca 2007 roku w spółce Groclin Karpaty zatrudnionych będzie 2000 osób.

Analitycy na razie jednak obawiają się raczej o to, kiedy zaczniecie wykorzystywać w pełni swój obecny potencjał produkcyjny? Dotyczy to przede wszystkim zakładu na Ukrainie.

W polskich zakładach teraz wykorzystywane jest 80-85 proc. mocy produkcyjnych. Ze względu na zagwarantowane kontraktami możliwe okresowe zwiększenie zamówień nie możemy przekroczyć tego poziomu. Nie ma więc tutaj żadnych rezerw. Zakład w Użgorodzie zatrudnia teraz 760 pracowników, wykorzystując moce produkcyjne w 60 proc. Trwa rekrutacja i szkolenie pracowników. Celem jest zwiększenie do końca roku zatrudnienia do 1050 osób. Obecny potencjał produkcyjny przedsiębiorstwa wykorzystywany jest więc optymalnie z punktu widzenia interesów spółki.Groclin zdobył w tym roku dwa duże kontrakty. Z tego, co Pan mówi, należy wnioskować, że szykują się kolejne.

Cały czas zabiegamy o nowe zamówienia i na bieżąco informujemy o tym rynek. Mogę też potwierdzić rosnące zainteresowanie kontrahentów produkowanymi przez Groclin meblami tapicerowanymi i ze skóry naturalnej. W ocenie władz spółki zwiększać się będzie w najbliższym czasie zaangażowanie firmy w branżę meblarską, bo na razie to margines sprzedaży. Pozwoli to efektywniej wykorzystywać zasoby pracy i istniejący park maszynowy firmy.

Reklama
Reklama

Kiedy można się spodziewać poprawy wyników finansowych?

Ze względu na uwarunkowania makroekonomiczne trudno w tej chwili określić dokładnie, kiedy uzyskamy pierwsze efekty podjętych działań i w jakiej skali. Z całą pewnością zwiększenie produkcji na nowych kontraktach dopiero w 2007 roku zasadniczo poprawi wyniki finansowe Groclinu. Rezultaty za 2006 rok powinny być zbliżone do tych z ubiegłego. Przy obecnych zewnętrznych uwarunkowaniach Groclin chce szybko wrócić do rentowności sprzed dwóch lat, osiągając to poprzez optymalizację kosztów i przy zdecydowanym, skokowym wzroście sprzedaży. Determinacja naszej załogi i kadry zarządzającej pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość Groclinu.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama