Spektakularne korekty na amerykańskim rynku akcji zwykle wpływają na wzrost awersji do ryzyka na globalnym rynku finansowym. Piątkowa sesja przyniosła osłabienie wszystkich głównych walut na rynkach wschodzących. Osłabienie złotego wobec euro do poziomu 3,8750 (3,8950 maksimum w ciągu dnia) było właśnie wynikiem pogorszenia nastroju inwestorów na rynkach światowych. Wprawdzie dilerzy mówili również o ryzyku rezygnacji Zyty Gilowskiej ze stanowiska minister finansów, jednak wydaje się, że ta "historia" była tylko mentalnym usprawiedliwieniem dla redukujących pozycje. Wciąż, dopóki rośnie kurs EUR/USD, potencjał spadku wartości złotego jest moim zdaniem ograniczony. Dopiero umocnienie dolara, po ostatniej bardzo silnej fali wyprzedaży, zwiększy realną podaż złotego. W piątek kurs EUR/USD wzrósł do poziomu 1,2900, ważnego poziomu oporu z punktu widzenia analizy technicznej. Wydaje mi się, że o ile dolar powinien osłabiać się w długim terminie, o tyle poziom 1,2900 powinien powstrzymać dalsze osłabienie dolara w najbliższym czasie.