Piątek przyniósł największy od pół roku spadek notowań na giełdach europejskich. Do wyprzedaży akcji przyczynił się splot niekorzystnych zjawisk, z których najważniejszym były oznaki nasilają-

cej się inflacji. Wzrost w kwietniu cen w Niemczech i Francji - największych krajach strefy euro - sprawił, że bardziej realna stała się perspektywa zaostrzenia w czerwcu przez EBC polityki pieniężnej.

Inwestorzy zareagowali wyprzedażą walorów banków i towarzystw ubezpieczeniowych, które są szczególnie wrażliwe na podwyżki stóp procentowych. Staniały m.in. papiery HSBC Holdings, Allianz, Storebrand oraz Hannover Re.

Tymczasem niski kurs dolara do euro, osłabiający konkurencyjność europejskiego eksportu, pobudził spadek notowań firm silnie uzależnionych od dostaw na rynek amerykański. Były wśród nich Royal Philips Electronics, Siemens i DaimlerChrysler. Zniżkę cen ich akcji przyhamowała nieco informacja o mniejszym niż oczekiwano deficycie handlowym USA w marcu, która wzmocniła amerykańską walutę. Tymczasem do pozbywania się akcji czołowego producenta opon Michelin skłoniły inwestorów drogie surowce pogarszające jego rentowność. Od spadku indeksów zaczęły się także piątkowe sesje w Nowym Jorku. Podobnie jak w Europie, główną przyczyną były obawy przed większą inflacją, która może skłonić Zarząd Rezerwy Federalnej do przedłużenia serii podwyżek stóp procentowych. Powód do niepokoju dały dane, które wykazały w kwietniu największy od siedmiu miesięcy wzrost cen importowanych do USA towarów.

Na uwagę zasługiwał spadek notowań największej amerykańskiej agencji turystycznej - Expedia, której zysk w I kwartale rozczarował inwestorów. Jednak największy, bo aż 77-proc., spadek ceny akcji odnotowała spółka biotechnologiczna Threshold Pharamceuticals, które lek onkologiczny zakwestionowały władze. Zdrożały natomiast walory General Motors dzięki podwyższeniu rekomendacji do "kupuj" przez KeyBank Capital Markets.