Lubawa produkująca sprzęt logistyczny dla wojska zaciągnęła 6,2 mln zł kredytu. Pieniądze chce wykorzystać na refinansowanie zakupu Milagro-Powlekarni. Za firmę z Grudziądza giełdowa spółka zapłaciła w marcu 9,2 mln zł. Większość pieniędzy pochodziła ze środków własnych, jednak 2 mln zł spółka musiała też pożyczyć w banku. Lubawa nie wykazywała tego kredytu, ponieważ wartość umowy nie przekraczała 10 proc. aktywów własnych. Teraz z zaciągniętego nowego kredytu chce spłacić tę kwotę. Pozostałe ponad 4 mln zł mają być wykorzystane na kolejne inwestycje.
Co teraz chce kupować Lubawa? Prezes Witold Jesionowski nie chce na razie zdradzać szczegółów. Po przejęciu przez Lubawę blisko 10 proc. walorów Protektora nie ukrywał jednak chęci powiększenia posiadanego pakietu. Deklarował, że będzie zainteresowany zakupem tych papierów, jeśli kurs lubelskiej firmy nie będzie przekraczał 25 zł za akcje. Jest on teraz w trendzie spadkowym i powoli zbliża się do tego poziomu. Dodatkowo minęły już dwa miesiące od wcześniejszych zakupów Lubawy. Kolejne inwestycje w akcje Protektora nie będą wymagały więc ogłaszania wezwania.
W czerwcu do spółki wpłynie dodatkowe 12 mln zł z nowej emisji akcji (prospekt został już złożony do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd). Z pewnością część pieniędzy zostanie przeznaczona na spłatę kredytu. Musi to być zrobione do końca listopada. Reszta będzie przeznaczona na dalsze przejęcia. Na razie Lubawa oficjalnie interesuje się Kamą, produkującą mundury wojskowe.
Strategią Lubawy jest konsolidacja firm produkujących na rzecz wojska. Jej skuteczna realizacja pozwoliła na włączenie Lubawy do indeksu średnich spółek giełdowych MIDWIG. - Nasz awans do grona 40 spółek wchodzących w skład tego indeksu potwierdza, że przyjęta przez nas strategia jest efektywna - twierdzi W. Jesionowski.