Reklama

Warmia na giełdę lub dla inwestora

Warmia, aby przetrwać na rynku odzieżowym, musi zbudować sieć salonów firmowych. Pieniędzy na to może szukać na giełdzie

Publikacja: 15.05.2006 10:03

Jeszcze przez nieco ponad rok Skarb Państwa będzie szukał inwestora branżowego dla zakładów odzieżowych Warmia z Kętrzyna. - Chcemy znaleźć inwestora o stabilnej kondycji finansowej, który zapewniłby rozwój firmy - stwierdził Jerzy Szczepanik, dyrektor wydziału skarbu państwa i przekształceń własnościowych warmińsko-mazurskiego urzędu wojewódzkiego. Jeśli w tym czasie odpowiedni inwestor się nie znajdzie, przedsiębiorstwo państwowe z Kętrzyna w czerwcu przyszłego roku zostanie skomercjalizowane. Wówczas pieniędzy na rozwój producenta odzieży wierzchniej (płaszcze, kurtki, marynarki) właściciel będzie prawdopodobnie szukał na warszawskiej giełdzie.

Chętnego

inwestora nie widać

Ministerstwo skarbu stara się znaleźć dla Warmii inwestora branżowego już od wielu lat. Swego czasu interesowały się nią giełdowe spółki odzieżowe, m.in. Wólczanka i Vistula. Teraz nie biorą tego nawet pod uwagę. W zeszłym roku dokumenty finansowe firmy z Kętrzyna analizowała także Lubawa. Na tym się skończyło. - Musielibyśmy wyłożyć dodatkowo co najmniej 10 mln zł na restrukturyzację firmy. Konieczne byłoby także umocnienie marki coraz słabiej postrzeganej przez klientów - wspominał Witold Jesionowski, prezes Lubawy.

MSP nie szuka jednak inwestora za wszelką cenę. Państwowy właściciel myśli głównie o dalszym funkcjonowaniu zakładów.

Reklama
Reklama

Z prywatyzacją nie musi się spieszyć tym bardziej że Warmia ma na razie stabilne przychody i wypracowuje zysk. W pierwszym kwartale tego roku uzyskała 9,15 mln zł przychodów ze sprzedaży w porównaniu z 9,3 mln zł w tym samym okresie 2005 r. Po trzech miesiącach tego roku firma miała 71 tys. zł zysku netto względem 49 tys. zł rok wcześniej.

Wymarzona własna sieć

Warmia opiera swoją działalność na przerobie uszlachetniającym. Zapewnia on ponad 70 proc. przychodów ze sprzedaży. W większości jest realizowany dla Hugo Bossa. Istnieje jednak spore ryzyko utraty tych zleceń. Na rynku odzieżowym panuje bowiem ogólna tendencja przenoszenia produkcji na Daleki Wschód. - Przerób daje pracę, ale jest realizowany przy niskiej rentowności. Wpływa na to w szczególności niski kurs euro - powiedziała Elżbieta Sankowska, dyrektor Warmii. Źeby się od niego uniezależnić, firma musi zainwestować w rozwój sieci sprzedaży. Problem w tym, że nie ma na to pieniędzy. Teraz ma cztery salony własne. W ciągu roku prawdopodobnie zostaną otwarte kolejne trzy. Na razie to niewiele. Dodatkowo Warmia współpracuje z około 200 sklepami innych sieci. Jednak w tym przypadku może liczyć tylko na marżę hurtową dużo niższą niż uzyskiwaną we własnych salonach. Poza tym firma ma w tym przypadku mniejszy wpływ na zarządzanie zapasami.

Dlatego docelowo spółka odzieżowa chciałaby mieć kilkadziesiąt własnych salonów firmowych. Na zrealizowanie tego planu potrzebowałaby jednak kilkudziesięciu milionów złotych. Jeśli ministerstwo nie znajdzie odpowiedniego inwestora, to pieniądze na rozwój prawdopodobnie będą pochodzić z oferty publicznej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama