Ostatnie sesje przyniosły złe wieści dla posiadaczy akcji, szczególnie tym lokującym na dojrzałych rynkach. Amerykański S&P 500 wrócił w obszar kanału zwyżkowego, w jakim pozostaje od końca 2005 r. Zanegowanie sygnału kupna, jakim było przebicie górnej granicy formacji, źle wróży na przyszłość. Japoński Nikkei spadł w piątek poniżej lutowego szczytu po wcześniejszym przełamaniu linii trendu wyprowadzonej z dołka z sierpnia minionego roku. DJ Stoxx 50, w skład którego wchodzą największe firmy Starego Kontynentu, znalazł się poni-

żej 3-miesięcznej średniej. Stało się tak pierwszy raz od października 2005 r. Te sygnały źle wróżą giełdowej koniunkturze na najbliższy czas. Pogorszenie koniunktury z ostatnich dni ma źródło w obawach o zwolnienie globalnej gospodarki. Sygnały do pozbywania się akcji nadeszły z USA. W ostatnim czasie widać zwiększoną korelację rynków z amerykańskimi parkietami. To powinno ułatwiać ocenę i prognozę zdarzeń. Niepokój budzą rosnące systematycznie rynkowe stopy procentowe. W ostatnich dniach rentowność obligacji zarówno w Ameryce, jak i Europie ustanowiła nowe maksima. Oliwy do ognia dolały ostatnie dane dotyczące kondycji amerykańskiej gospodarki. Niepokój wywołały struktura kwietniowej sprzedaży detalicznej, wskazująca na rosnący udział wydatków na paliwa, oraz spadek do najniższego poziomu od jesieni ubiegłego roku wskaźnika nastrojów konsumentów. Piątkowe reakcje na publikację informacji dotyczących bilansu handlowego USA pokazały jednocześnie, jak bardzo inwestorzy są obecnie przewrażliwieni na punkcie zagrożeń inflacyjnych. Do spadku notowań obligacji wystarczyła wiadomość o wyższym od spodziewanego wzroście cen dóbr spro-

wadzanych do Ameryki .

Wymowny był piątkowy spadek do najniższego poziomu w tym roku indeksu Nasdaq100, zrzeszającego największe firmy techno-

logiczne. Ta branża uznawana jest za bardzo podatną na wahania koniunktury gospodarczej.