Kurs producenta desek podłogowych, oklein i paliwa ekologicznego (peletu) spadł na wczorajszym zamknięciu o 5,7 proc. Za walor płacono 12,5 zł. Inwestorów rozczarowały zapewne wyniki kwartalne Barlinka. Grupa w porównaniu z I kw. ub.r. poprawiła, ale nieznacznie, bo o 4 proc., przychody do 76,97 mln zł. Zysk operacyjny spadł natomiast o blisko 24 proc., do 7,84 mln zł. Na czysto grupa zarobiła 5,74 mln zł. Przed rokiem zysk był o 5 proc. wyższy.
Spóźnione zabezpieczenie?
Barlinek jest dużym eksporterem - sprzedaje za granicę blisko 3/4 produktów. W opinii spółki, na wyniki kwartalne wpłynął głównie przewartościowany złoty. - Cieszy nas duży popyt na deskę barlinecką. Sprzedaż w pierwszym kwartale była na zakładanym przez nas poziomie, ale niewątpliwie - jak każdy eksporter - jesteśmy narażeni na negatywny wpływ wahań kursów walut - powiedział Paweł Wrona, prezes Barlinka. Podobnie zarząd spółki tłumaczył się pod koniec ubiegłego roku, gdy korygował w dół prognozy na 2005 r. Pomimo zapowiedzi - nie zastosowano wówczas żadnych instrumentów zabezpieczających.
Producent deski podłogowej nie zabezpieczał się również w I kwartale tego roku. Dopiero w kwietniu, wykorzystując osłabienie złotego, zawarł z BZ WBK transakcję forward na sprzedaż 26 mln euro. Spółka nie wyklucza, że będzie się jeszcze w tym roku zabezpieczać jeśli - jak powiedział prezes P. Wrona - sytuacja będzie sprzyjająca. Analitycy BDM PKO BP spodziewają się osłabienia złotego w drugim półroczu. Ich zdaniem, zysk Barlinka w drugiej połowie roku może być nawet dwukrotnie wyższy od osiągniętego w pierwszej połowie.
Podtrzymana prognoza