Akcje piłkarskiego mistrza Włoch tracą z powodu skandalu. Prokuratura twierdzi, że byli szefowie Juventusu Turyn współdecydowali, kto będzie sędziował mecze tej drużyny.
W minioną niedzielę Juventus zdobył 29. tytuł mistrzowski, ale jego przyszłość wisi na włosku. Może nie tylko stracić kontrakty sponsorskie za ponad 600 mln euro, ale grozi mu także degradacja do niższej ligi. Wczoraj przed zawieszeniem notowań kurs stracił 14 proc.
Pakiet kontrolny Juventusu należy do rodziny Agnellich, głównych udziałowców Fiata, filara włoskiego przemysłu. Pod względem przychodów (229 mln euro) słynny Juve jest czwartym klubem w Europie, po Realu Madryt, Manchesterze United i AC Milan.
Florencki Banca Ifigest już kilka tygodni temu pozbył się wszystkich akcji turyńskiego klubu. Ustępujący z urzędu premiera Silvio Berlusconi, właściciel drugiego w tabeli AC Milan, apeluje, żeby tegoroczne i ubiegłoroczne trofeum oddano jego drużynie.
- Nikt z nas nie sądził, że dowcipy o grze z przewagą w świecie piłki nożnej mogą być aż tak prawdziwe - skomentował Piero Modiano, dyrektor Sanpaolo IMI, trzeciego banku we Włoszech.