Po dwóch spadkowych sesjach, we wtorek ceny aluminium znowu zaczęły rosnąć. Nad obawami o znaczącą korektę spowodowaną przegrzaniem cen wzięło górę przekonanie, że w fundamentalnych czynnikach kształtujących obraz tego rynku, nic się nie zmieniło. Metale, zwłaszcza miedź i cynk, drożały ostatnio w ekspresowym tempie i zapewne nadal ich ceny, ale także aluminium, będą rosły.
Najważniejszą przyczyną takiej sytuacji jest utrzymujący się od wielu lat bardzo duży popyt chińskiej gospodarki na wszystkie surowce, a także rosnące zapotrzebowanie przemysłów innych krajów, gdyż tempo wzrostu w skali globalnej też jest wysokie. Na razie nie sprawdzają się prognozy znaczącego spowolnienia spowodowanego drożejącą energią.
Z drugiej strony nie ma co liczyć na szybkie uruchomienie nowych kopalni rudy miedzi czy boksytów, lub też hut aluminium, które są bardzo energochłonne. Z wielu krajów, zwłaszcza Ameryki Łacińskiej, nadchodzą natomiast informacje o zakłóceniach produkcji, najczęściej w wyniku strajków płacowych.
Kierując się takimi właśnie przesłankami Citigroup podniósł przewidywaną na ten rok średnią ceną aluminium. Ma ona wynieść 2590 USD za tonę, o 15 proc. więcej niż przed rokiem.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono 2975 USD, o 23 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 3012 USD za tonę.