Wtorkowe notowania nie tylko nie przyniosły wyraźnej poprawy nastrojów na giełdach, ale w wielu przypadkach dostarczyły kolejnych złych informacji. Uwagę zwracała solidna zniżka w Korei, która jest największym rynkiem wschodzącym, a do tego zdominowanym przed branżę technologiczną, szczególnie wrażliwą na wahania koniunktury gospodarczej. Tamtejszy Kospi z impetem spadł poniżej styczniowego szczytu. Zakończył tym samym miesięczną konsolidację ponad tym oporem. Zanegowanie korzystnego sygnału, jakim było jego przełamanie w połowie kwietnia, każe spodziewać się kontynuacji zniżki. Napędzać ją będą ci, którzy przez ostatni miesiąc kupowali akcje w nadziei na dalszy ruch w górę.

Kolejny dzień mocno tracił austriacki ATX. Notowania na tym rynku dość wyraźnie powiązane są z tym co dzieje się na naszym parkiecie i innych rynkach Europy Środkowej. ATX od ostatniego szczytu spadł o 7,3 proc. i jest to największy ruch w dół od jesieni 2005 r. Wykres spadł poniżej górki z lutego tego roku, co potwierdza negatywną dywergencję, jaka powstała na dziennym MACD. W tej sytuacji najbardziej prawdopodobne jest to, że w niedługim czasie będziemy świadkami testu bardzo silnego wsparcia, jakie w okolicy 3865 pkt wyznaczają dołek z marca tego roku oraz linia trendu rosnącego łącząca kolejne minima od jesieni 2003 r.

Słabość odbicia S&P 500 po wyprzedaży z końca minionego tygodnia jest potwierdzeniem, że pogorszenie nastrojów nie było przypadkowe. Inwestorzy stali się bardzo wyczuleni na wszelkie informacje dotyczące kondycji gospodarki. Wczoraj dostali kolejną porcję niepokojących wiadomości. Liczba rozpoczętych nowych budów spadła do najniższego poziomu od 17 miesięcy. W tej sytuacji żadnym pocieszeniem nie były dane pokazujące, że średnioroczna inflacja bazowa na poziomie producentów obniżyła się kolejny miesiąc z rzędu. Przy obserwowanej zmianie nastawienia inwestorów niższa inflacja może być odbierana jako oznaka zwalania gospodarki.