Ostrzejsze regulacje funduszy hedgingowych mogą zdestabilizować rynek kapitałowy w USA - uważa prezes Rezerwy Federalnej Ben Bernanke. Jego zdaniem, to raczej partnerzy funduszy hedgingowych powinni lepiej przygotować się do oceny ryzyka inwestycyjnego.
W pierwszym publicznym wystąpieniu na temat najmniej uregulowanego segmentu inwestycyjnego nowy szef Fed zajął podobne stanowisko, jak jego poprzednik Alan Greenspan. Obaj prezesi banku centralnego uważają, że próby regulowania funduszy hedgingowych przyniosą więcej szkód niż pożytku. Ten segment rynku może być przykładem szybkości reakcji i innowacyjności i wpuszczanie go w kanał ścisłych regulacji może to ograniczyć. Bernanke stwierdził podczas konferencji dla przedstawicieli funduszy hedgingowych zorganizowanej przez Fed w Sea Island w Georgii, że po upadku Long-Term Capital Management w 1998 r. władze regulacyjne przyjęły właściwą strategię w sprawie tych instrumentów finansowych.
Stanowisko szefa Fed zostało przychylnie przyjęte przez uczestników konferencji, ale nie oznacza ono, że amerykańskie władze regulacyjne nie podejmą żadnych kroków zmierzających do większego uporządkowania segmentu rynku kapitałowego zarządzającego kapitałem wartości 1,2 bln USD (w 1990 r. było to tylko 39 mld USD). Rezerwa Federalna nie posiada formalnej jurysdykcji nad funkcjonowaniem rynków kapitałowych. Zajmuje się tym Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), która nie ukrywa planów wprowadzenia obowiązku rejestracji funduszy hedgingowych. Od lutego obowiązuje przepis zobowiązujący doradców finansowych funduszy hedgingowych z kapitałem powyżej 30 mln USD do rejestrowania się przy SEC. Komisja ma także możliwość zbierania danych statystycznych, dotyczących właścicieli funduszy hedgingowych oraz ich aktywów. Obie instytucje promują mechanizmy samoregulacyjne, podobne do ustalanych przez NASD oraz NYSE.
Nowy Jork