Patrząc na wyniki makroekonomiczne, Polska ma się czym chwalić. Tempo rozwoju nie budzi żadnych zastrzeżeń, a w wielu krajach jest wręcz powodem do zazdrości. Polskę postrzega się jako jeden z najbardziej atrakcyjnych inwestycyjnie krajów, przede wszystkim z powodu dobrze wykształconej kadry i tanich kosztów pracy. Wszystko to zawdzięczamy głównie zagranicznym inwestycjom bezpośrednim i polskim przedsiębiorcom.
Wciąż nierozwiązanym problemem pozostaje bezrobocie. Bez dalszego rozwoju, i to nowych gałęzi gospodarki, nie da się zbyt wiele osiągnąć. Niezależnie zresztą od wysiłków poszczególnych rządów, ponieważ to nie państwo tworzy nowe miejsca pracy. Mogą to zrobić jedynie prywatni pracodawcy. Tak ostatnio popularne centra usług tylko częściowo przyczynią się do likwidacji bezrobocia, przede wszystkim wśród młodych ludzi. Nie oszukujmy się - nikt z nich, mając za sobą studia i znając języki obce, nie będzie chciał całe życie pracować w takim centrum. Tym samym za parę lat mogą ponownie zasilić szeregi bezrobotnych. Albo wyjechać z Polski.
Narastająca emigracja do krajów Europy Zachodniej (z ostatnich badań AIESEC wynika, że 6 na 10 studentów chce wyjechać za granicę) może przynieść pozytywne skutki. Warto mieć nadzieję, że po kilku latach do kraju wróci kilkaset tysięcy osób znających języki i kulturę pracy w rozwiniętych państwach. Negatywnym efektem "nowej emigracji" jest jednak to, że w kraju przeważnie pozostają ci, którzy nie są wystarczają-
co przedsiębiorczy lub po prostu boją się wyzwań. Ludzie zbyt uzależnieni od sektora publicznego.
Jaki kolejny krok?