Wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej wskazują, że w perspektywie kilku miesięcy nie powinniśmy oczekiwać ani obniżek, ani podwyżek stóp procentowych. Na możliwość podniesienia stóp w drugiej połowie roku wskazywała co prawda Halina Wasilewska-Trenkner. Powodem zaostrzenia polityki pieniężnej miałaby być obawa przed przekroczeniem przez inflację pod koniec 2008 r. celu inflacyjnego.
We wczorajszym wywiadzie dla PAP Marian Noga, który podobnie jak Wasilewska-Trenker uchodzi za zwolennika ostrożnej polityki pieniężnej, powiedział jednak, że inflacja w przyszłym roku nie osiągnie 2,5 proc. (taki jest cel inflacyjny RPP). Dlatego stopy powinny być w najbliższym czasie stabilne. - Nie widzę podstaw do zmiany poziomu stóp banku centralnego ani w 2006, ani w 2007 roku. Jakiekolwiek nerwowe ruchy mogą popsuć wiarygodność RPP - stwierdził ekonomista. Chęć utrzymania stóp na niezmienionym poziomie deklarował też Dariusz Filar, kolejny "jastrząb" w radzie.
Jeszcze w tym roku RPP będzie musiała prawdopodobnie zmierzyć się z innym wyzwaniem - spadkiem rocznej inflacji w okolice 0 proc. Zdaniem Andrzeja Wojtyny, "umiarkowanego" członka rady, w takiej sytuacji RPP nie powinna się spieszyć z cięciami stóp. - Nie powinno się za wcześnie wystrzelać amunicji, bo co by się stało, gdyby spadło tempo wzrostu PKB i wraz z nim presja inflacyjna? Inne kraje znalazły się w takiej sytuacji: obniżyły stopy procentowe, a kiedy przyszło osłabienie gospodarcze, to brakuje instrumentu do prowadzenia polityki - wyjaśniał w środę członek RPP.