Czwartek nie przyniósł dużych zmian cen na rynku długu. Jednak nie można powiedzieć, by inwestorzy pozostawali bierni. Śladem środowej wyprzedaży wczorajsze notowania zaczęły się bardzo nisko. Tym razem jednak rekordowo wysoka rentowność (dla papierów pięcioletnich 5,14 proc.) zachęciły inwestorów do zakupów na tyle, że rynek szybko wrócił do poziomu z poprzedniego dnia. Później na rynku dominowały transakcje spreadowe, które mimo dużych kwot nie generowały widocznych zmian cen. Do większego ożywienia doszło po południu, kiedy ukazały się słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Na rynkach bazowych rentowności spadły. W tym czasie doszło też do silnej (jak się później okazało chwilowej) aprecjacji złotówki. Te dwa czynniki spowodowały ponowne umocnienie polskich papierów. Dwuletnie obligacje OK0408 na koniec sesji notowano z dochodowością 4,46 proc., pięcioletnie PS0511 5,09 proc. zaś dziesięcioletnie DS1015 - 5,36 proc. Wzrosty w końcówce nie zmieniły jednak faktu, że środowa aukcja 5-latek wciąż jest "pod wodą". Taka sytuacja to niemal norma w tym roku, jednak prawie za każdym razem inwestorzy i tak się na to łapią. Aż trudno uwierzyć.