W poniedziałek wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska podejmie decyzję o ewentualnej zgodzie na dodatkową składkę pielęgnacyjną (1,2 proc. dochodów), forsowaną przez Ministerstwo Zdrowia. Piątkowe spotkanie szefa tego resortu, Zbigniewa Religi, z premierem i wicepremierami nie przyniosło rozstrzygnięć. - Jesteśmy bardzo blisko porozumienia. Jedynym punktem spornym jest tzw. ustawa pielęgnacyjna. Są trudności w uzyskaniu zgody pani premier - powiedział po spotkaniu minister zdrowia.
Zawahanie Z. Gilowskiej nie powinno dziwić. Resort zdrowia chce, aby Polacy - na wzór niemiecki - odliczyli płacone składki od podatku przy rozliczeniu PIT. Przy podstawie opodatkowania rzędu 350 mld zł oznacza to jednak ubytek dla budżetu około 4 mld zł rocznie.
Wątpliwości MF podzielają także eksperci. - Zanim zwiększymy wydatki, powinniśmy uporządkować finanse służby zdrowia - wprowadzając m.in. koszyk świadczeń gwarantowanych - mówi Agnieszka Sowa, ekspert CASE. Specjaliści obawiają się, że mimo propozycji pełnego odliczenia składki, ostatecznie obciążenia i tak wzrosną. - Trudno uwierzyć, że zmiana będzie neutralna dla podatnika. Już teraz składka zdrowotna wynosi 8,75 proc. podstawy wymiaru. Tymczasem odliczyć możemy tylko 7,75 proc. Obawiam się, że składka pielęgnacyjna powtórzy ten precedens - komentuje Jacek Bajson, doradca podatkowy MDDP. - Być może nowa składka na szczytne cele jest bardziej akceptowalna społecznie niż wzrost stawek opodatkowania - dodaje. - Nie uciekniemy od dyskusji o stronie dochodowej przy dużej presji na zwiększenie płac. Lepszym rozwiązaniem mogą się jednak okazać opłaty bezpośrednie za leczenie - komentuje Jan Sobiech z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.
Wszyscy są jednak zgodni - wydatki publiczne na służbę zdrowia (w 2006 r. 36,25 mld zł składek na Narodowy Fundusz Zdrowia, 3,38 mld zł środków budżetowych i około 2 mld zł od samorządów) są zbyt małe, aby dogonić rosnące koszty leczenia. Według statystyk OECD, Polska wydaje na ochronę zdrowia 3,9 proc. PKB - dwa razy mniej niż średnia w Unii Europejskiej. Na koniec 2005 r. wymagalne zadłużenie służby zdrowia sięgało 5,03 mld zł.