W minorowych nastrojach kończą tydzień inwestorzy z największych giełd na świecie. W Europie Zachodniej równie dużych spadków nie notowano od ponad trzech lat. W USA dwóch tygodni z rzędu z głównymi indeksami słabnącymi o więcej niż 2 proc. także nie było już od bardzo dawna.

Piątek nie przyniósł uspokojenia - zarówno w USA, jak i na Starym Kontynencie na giełdach było bardzo nerwowo. Indeksy szły o kilka dziesiątych procent w górę, by za chwilę tyle samo tracić. W Niemczech ukazały się niepokojące dane o inflacji producentów, która wzrosła w kwietniu najmocniej od 24 lat. To może zachęcić Europejski Bank Centralny do dalszego podnoszenia stóp procentowych. Inwestorzy boją się także kolejnych podwyżek stóp za Atlantykiem. Wyższe koszty kredytu osłabią atrakcyjność lokat w akcje, a także utrudnią życie spółkom i całej gospodarce. W Europie traciły m.in. akcje koncernu Royal Ahold, którego amerykańska jednostka zanotowała prawdopodobnie spadek przychodów. Spadały też walory brytyjskiego dystrybutora gazu Centriki, która spodziewa się pogorszenia wyników finansowych.

Ale były też jasne punkty. Po podniesieniu oferty przejęcia przez Mittal Steel mocno, o ponad 10 proc., drożały akcje luksemburskiego Arcelora. W ślad za nimi rosły też papiery niemieckiego koncernu ThyssenKrupp i innych firm stalowych. O ok. 5 proc. skoczyły też notowania Euronextu i Deutsche Boerse w związku z ogłoszeniem przez DB zamiarów połączenia obu giełdowych operatorów.W efekcie indeksy rynków europejskich skończyły dzień na lekkim plusie.

Na Wall Street nieco optymizmu wniosły plany restrukturyzacyjne ogłoszone przez Della, który zamierza wykorzystywać w komputerach procesory produkowane przez AMD. Akcje pierwszej z firm drożały o ok. 1 proc., drugiej - o ok. 10 proc. Walory Intela, konkurenta AMD, taniały o ponad 3 proc. Wśród innych firm znacznie przeceniono akcje koncernu miedziowego Phelps

Dodge po spadku notowań miedzi.