Reklama

Drobni inwestorzy testują wyciskanie głównych właścicieli

Drobni inwestorzy! Czy wiecie, że w dwóch giełdowych firmach i jednej, która opuściła parkiet, możecie "wycisnąć" dużego akcjonariusza? Sprawdźcie, czy można na tym zarobić

Publikacja: 22.05.2006 08:40

Akcjonariusz, który zażądał od Animeksu odkupienia swoich akcji Ekodrobu, nie jest jedynym inwestorem, który przeciera szlak wśród nowych przepisów. - Licznie zgłaszają się do nas osoby, które chcą wypróbować możliwość przymusowego odkupu - mówi Jarosław Augustynowicz, dyrektor ds. informacji i analiz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. - Z moich obserwacji wynika, że zainteresowanie tą kwestią jest spore - wtóruje mu Adam Ruciński, doradca inwestycyjny kancelarii Ruciński i Wspólnicy.

Duży chce się bronić

Sama procedura "wyciskania" większościowego akcjonariusza jest prosta (patrz: komentarz). Wątpliwości budzi jednak sposób ustalania ceny, jaką za papiery małego udziałowca powinien zapłacić duży. Przepisy określają tylko jej minimalny poziom. Ostateczna wartość ustalana jest w negocjacjach. - Cena odkupu akcji powinna uwzględniać, oprócz średniej arytmetycznej z kursu rynkowego, jaki kształtował się w ciągu ostatnich miesięcy, również wycenę fundamentalną spółki - twierdzi Jarosław Augustynowicz. Jego zdaniem, średnia arytmetyczna rzadko odzwierciedla godziwą wartość papierów. Tym bardziej, że spółki z dominującym podmiotem mają niską płynność, a kursem ich akcji łatwo manipulować.

Przymusowy odkup może być dolegliwy dla głównego właściciela. Niezależnie od swej woli, zmuszony jest do kupienia akcji. Naturalnie, stara się więc zapłacić małemu możliwie najmniej. Dlatego wykorzystuje swoją pozycję tak, by akcje spółki nie drożały. - Należy bowiem pamiętać, że to od niego w dużej mierze zależą wyniki firmy, a w konsekwencji kurs jej papierów - zauważa Adam Ruciński. Jest to forma obrony przed sprytnymi graczami. - Są tacy, których strategia inwestycyjna zakłada wyszukiwanie spółek zdominowanych przez jednego akcjonariusza. Liczą, że atrakcyjnie sprzedadzą mu akcje w wezwaniu lub doprowadzą do "wyciskania" - dodaje doradca inwestycyjny.

Uwaga! Można zarobić

Reklama
Reklama

Wśród spółek giełdowych jest kilka takich, w których duży inwestor ma ponad 90 proc. akcji. Należy do nich Sokołów. W zakończonym 11 maja wezwaniu Saturn Nordic Holding, główny akcjonariusz mięsnej firmy, dokupił papierów i przekroczył próg 90 proc. głosów na WZA. Inwestor nie zdecydował jeszcze, czy przeprowadzi przymusowy wykup walorów, które pozostały w wolnym obrocie. Drobni akcjonariusze będą mogli tymczasem zażądać od niego odkupienia ich papierów. W wezwaniu SNH płacił 5,8 zł za akcję. Czy teraz akcjonariusze uzyskają wyższą cenę? Nie ma gwarancji. Wiadomo jedynie, że nie dostaną mniej niż 5,8 zł. Piątkowy kurs akcji Sokołowa był niższy - wyniósł 5,6 zł.

Zarobić chcą też akcjonariusze firmy Fortum Wrocław. - Kierowane do nas pytania dotyczą przede wszystkim tej spółki - twierdzi Jarosław Augustynowicz. Fortum (dawniej MPEC) opuścił już warszawski parkiet. W wezwaniu Fortum Heat Polska, jej główny akcjonariusz, za akcje zwykłe płacił 9,84 zł. Nie wszyscy udziałowcy skorzystali z oferty. Mieli nosa. Pod koniec wezwania i tuż po jego zakończeniu kurs akcji rósł, sięgając nawet 11 zł. W efekcie, średnia cena z ostatnich miesięcy przewyższa tę z wezwania. Opłacało się zatem żądać odkupienia akcji. Zrobili to inwestorzy. Teraz czekają na odpowiedź Fortum Heat Polska. - Jesteśmy ciekawi jego reakcji, ponieważ sprawa jest dla wszystkich nowa i procedury dopiero są testowane - dodaje ekspert Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Warto też przyglądać się Baumie. Od wejścia w życie nowych przepisów, jej główny inwestor - hiszpańska Ulma Construccion - nie zmienił stanu posiadania (97,47 proc. głosów). Jeśli jednak teraz zwiększy zaangażowanie, "wyciśnięcie" go będzie możliwe. Podobnie jest z Trans Universal Poland. Jego właściciel - Eagle International Trading - ma 93,34 proc. głosów. Od zmiany przepisów, pozbywa się papierów spółki. Jeśli kupi choć jeden walor, ustawa zacznie go obowiązywać.Przyzwoici

powinni informować

Skąd inwestorzy mają wiedzieć, czy spółkę, której są akcjonariuszami, obowiązują nowe przepisy? Ustawa o ofercie mówi, że do "wyciśnięcia" inwestora, który przed 24 października 2005 r. miał ponad 90 proc. głosów, może dojść, jeśli po tym terminie zwiększy zaangażowanie chociaż o jedną akcję. Jednak przy małej transakcji nie musi informować rynku. Inwestorzy dowiedzą się o niej dopiero np. z komunikatu po WZA. Tak było w przypadku Ekodrobu. - Przyzwoitość wymaga, żeby spółka poinformowała swoich akcjonariuszy o tym, że główny właściciel zwiększył zaangażowanie, umożliwiając małym graczom "wyciskanie" - mówi J. Augustynowicz.

Komentarz

Reklama
Reklama

Łukasz Dajnowicz

Zawsze można poprosić Komisję o informację

Procedura "wyciskania" dużego akcjonariusza opisana jest w art. 83 ustawy o ofercie publicznej. Mniejszościowy udziałowiec może domagać się wykupienia swoich akcji od inwestora, który osiągnął, lub przekroczył 90 proc. ogólnej liczby głosów w tej spółce. Ewentualne żądanie składa u niego na piśmie. Ten ma 30 dni na zrealizowanie transakcji. Cena za akcję nie może być niższa niż: średnia cena rynkowa z ostatnich sześciu miesięcy, średnia cena rynkowa z ostatnich trzech miesięcy i najwyższa cena, jaką większościowy akcjonariusz zapłacił za swoje papiery w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

W sytuacji, w której żądanie wykupu zgłoszone zostało przez mniejszościowego akcjonariusza, Komisja jest w pewnym sensie "z boku". Źadna ze stron nie ma bowiem twardego obowiązku poinformowania nas o transakcji. Jednak jeśli drobny inwestor ma wątpliwości związane z ceną oferowaną za papiery spółki lub uważa, że większościowy "coś kombinuje",

zawsze może zwrócić się do nas z prośbą o informację lub interwencję.

Jeśli jest taka potrzeba, możemy też

Reklama
Reklama

przeanalizować transakcję z własnej

inicjatywy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama