Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM), najliczniejszy w KGHM, któremu przewodzi Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD, żąda m.in. 90 mln zł na premie za zysk wypracowany w I kwartale (było to 872 mln zł). Jeśli zarząd zgodziłby się, to przeciętnie każdy pracownik otrzymałby ok. 5 tys. zł, czyli tyle, ile wynosi średnia pensja. - Zarząd nie wyklucza wypłaty premii, ale nie chcemy, żeby podwyżki weszły do wynagrodzenia zasadniczego, jak działo się w przeszłości. Musi nastąpić zmiana całego systemu, by powiązać pensje z koniunkturą na rynku miedzi - wyjaśnia Mieczysław Piotrowski, rzecznik prasowy KGHM. Związkowcy są jednak w bojowych nastrojach. - Zarząd ma czas do 5 czerwca na realizację wszystkich naszych postulatów. Potem będzie spór zbiorowy. Jesteśmy zdeterminowani i nie ustąpimy. Na razie władze wciąż boją się z nami spotykać, ale nie umiem powiedzieć dlaczego - mówi Paweł Zwoliński z ZZPPM. I dodaje: Są olbrzymie zyski, wielkie dywidendy, a z drugiej strony brak inwestycji i zatrudniania młodych ludzi. Nie chcemy, by inni przejadali nasze pieniądze. Związkowcy chcą także wznowienia wypłaty podwójnych dodatków za pracę w nadgodzinach w niedziele i święta, za którą nie otrzymali dni wolnych. - Zarząd wstrzymał podwójne naliczanie dodatków w marcu. Powołuje się na uchwałę Sądu Najwyższego. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by płacić nam jak dotychczas i nie zmniejszać naszych dochodów. Pojedynczy dodatek to tylko norma ochronna z Kodeksu Pracy, poniżej której nie można zejść - mówi P. Zwoliński. ZZPPM chce również, aby KGHM przeznaczył 100 mln zł na zwrotne pożyczki dla pracowników na zakup działek i domów. Zarząd producenta miedzi nie jest jednak chętny do spełniania żądań związkowców. - Prowadzimy wciąż program oszczędnościowy - np. ograniczamy flotę samochodów służbowych. Wysokie zyski nie upoważniają do wydawania pieniędzy "lekką ręką" - zapewnia M. Piotrowski. Nie wszyscy pracownicy KGHM chcą jednak dodatkowej nagrody. W tej kwestii brak jest porozumienia między ZZPPM a NSZZ Solidarność.
W Dębicy bez porozumienia
Zarząd Dębicy, producenta opon, odrzucił niedawno w całości żądania pracowników w ramach sporu zbiorowego. Związkowcy byli zdziwieni, gdyż podstawą oddalenia ich wniosku był brak porozumienia w stosownym terminie. Strony spotkały się jednak w ostatnią środę. Zarząd ponownie zakomunikował związkom, że nie przyjmuje ich postulatów. Pracownicy otrzymają podwyżkę miesięcznej pensji w wysokości 1,89 proc. (zgodnie z układem zbiorowym), czyli około 65 zł brutto. Chcieli po 109 zł dla każdego pracownika. Dębica dzięki niższej podwyżce zaoszczędzi około 1,7 mln zł. Związkowcy nie poddają się: - Będziemy walczyć dalej, bo firmę stać na wyższe podwyżki. Ma dobre wyniki - zapewnia Józef Nykiel, wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność. Dębica cały ubiegłoroczny zysk przeznaczy na dywidendę. Prognozy na ten rok są obiecujące. Według BDM PKO BP zysk spółki wzrośnie o ok. 22 proc. do 62,5 mln zł, a w 2007 r. o kolejne 25 proc. do 78,2 mln zł. Zarząd podkreśla jednak, że średnie wynagrodzenie w firmie jest obecnie o 70 proc. wyższe niż średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw na Podkarpaciu. W zeszłym roku pracownik Dębicy zarabiał przeciętnie prawie 3,5 tys. zł brutto miesięcznie.
Komentarz
Obecnie nie ma
przesłanek