Reklama

Gdzie bank nie może, tam firmę windykacyjną pośle

Wkrótce setki tysięcy ludzi dostaną wezwania do spłaty starych kredytów. Najpierw przyślą je banki, a później oddania pieniędzy zażądają firmy windykacyjne

Publikacja: 23.05.2006 07:38

Banki sprzedały ostatnio złe kredyty za blisko 2 mld zł. Opłaca im się to, ponieważ straty poniesione ze zbycia wierzytelności mogą zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów. Rozwiązują też rezerwy kredytowe. Transakcji takiej dokonał PKO BP, który pozbył się niespłaconych kredytów wartych 660 mln zł. ING BSK sprzedał portfel za blisko 140 mln zł. Największy portfel wart ponad 1 mld zł sprzedał Kredyt Bank. Tylko w tym przypadku chodzi o wierzytelności od 200 tys. osób i firm. Łącznie na sprzedaż trafiły długi ok. 400 tys. podmiotów. Kupiły je fundusze sekurytyzacyjne, czyli podmioty inwestycyjne, które chcą zarobić na odzyskiwaniu starych długów. Fundusze zapłaciły od 10 do 20 proc. wartości portfeli kredytowych. Liczą, że od dłużników odzyskają o wiele więcej.

Wezwanie ostatniej szansy

Zanim jednak fundusz przejmie kredyty, bank musi poinformować nierzetelnych klientów, że ich długi trafią do funduszu. Takie informacje zostały już rozesłane do dłużników. Przy okazji zostali oni wezwani do spłaty zobowiązań. W takim przypadku mają na to minimum 30 dni. Jednak z możliwości oddania długów niewielu do tej pory skorzystało.

- Zauważyliśmy wzmożony ruch na call center z prośbą o wyjaśnienia, co oznacza otrzymane pismo - mówi Katarzyna Czapska, dyrektor pionu ryzyka kredytowego w Kredyt Banku. -A niektóre osoby i firmy, które nie chciały z nami rozmawiać od lat, zdecydowały się nagle spłacić kredyt albo jego część. Starają się też na nowo podjąć negocjacje. Ale tak naprawdę zainteresowanie nie jest zbyt duże. Szacuję, że bank odzyska ok. 0,01 proc. wystawionych na sprzedaż wierzytelności - dodaje. Oznacza to, że do banku wpłynie ok. 10 mln zł.

- U nas kredyty zwrócone przed sprzedażą portfeli można policzyć na palcach jednej ręki - mówi Marek Filipczyk, dyrektor monitoringu i windykacji w ING Banku Śląskim. - Choć niektórych groźnie brzmiąca nazwa funduszu - Prokura, kojarząca się z prokuraturą - skłoniła do podjęcia negocjacji - dodaje. ING BSK sprzedawał jednak niewielki portfel długów pochodzących z lat. 90.

Reklama
Reklama

Ci, którzy nie spłacą długu bankowi, wkrótce dostaną ostrzejsze wezwania od firm windykacyjnych.

Skrupulatni windykatorzy

Są one bardziej zdeterminowane w działaniu niż banki. - Od tego, ile odzyskają, zależą zyski ich oraz funduszy sekurytyzacyjnych - mówi Sławomir Flis, regionalny dyrektor sprzedaży i specjalista ds. PR w Presco. - W tej sytuacji wiara, że proces windykacji długów będzie wyglądał tak jak wcześniej, jest nieuzasadniona - przestrzega. Windykatorzy z większym zaangażowaniem będą kontrolować stan posiadania dłużnika i jego sytuację finansową. Będą też szybko podpowiadać komornikom, jakie są możliwe źródła zaspokojenia wierzytelności. - Banki mają po prostu za dużo pracy z bieżącą działalnością, by poświęcić odpowiednio dużo uwagi windykacji - tłumaczy też Krzysztof Matela, szef Polskiego Związku Windykacji i prezes firmy windykacyjnej EGB Investments. - Są też bardziej delikatne w działaniu, nie chcąc zrażać do siebie klienta na zawsze - dodaje.

Długi za 16 mld zł

Zdaniem specjalistów, wkrótce fundusze sekurytyzacyjne przejmą kolejne długi. Ich łącza wartość może szybko sięgnąć 16 mld zł. Obecnie trudno znaleźć duży bank, który nie zamierzałby tą drogą pozbyć się problemu złych kredytów. Wkrótce zrobi to m.in. BGŻ, Pekao, BRE, BPH czy BZ WBK. Następne portfele przygotowuje też PKO BP, ING BSK i Kredyt Bank. Krzysztof Matela, szef Polskiego Związku Windykacji i prezes EGB Investmens, szacuje, że banki w tym roku łącznie sprzedadzą długi za 6 mld zł, a do końca przyszłego za kolejnych 10 mld zł. Zapowiada się więc, że kolejne setki tysięcy klientów banków, którzy do tej pory unikali spłacania kredytów, dostaną wezwania do oddania pieniędzy. Ale nie tylko - z sekurytyzacji można skorzystać także w przypadku zdrowych portfeli kredytowych. Wówczas banki po prostu sprzedają takie kredyty - po nieco niższej cenie niż wynika z ich wartości - dzięki czemu mają gotówkę na następne pożyczki. A klient dalej spłaca raty w normalny sposób, tyle że w końcu trafiają one nie na konta banków, a na rachunek funduszy. Zdaniem specjalistów, po tę możliwość będą sięgały głównie banki, którym świetnie idzie akcja kredytowa.

Komentarz

Reklama
Reklama

Krzysztof Matela

szef Polskiego Związku Windykacji, prezes EGB Investments

Sprzedaż wierzytelności

to na świecie normalna rzecz

Transakcje sprzedaży portfeli wierzytelności bankowych, które są w Polsce tak szeroko komentowane, na całym świecie są zwykłą codziennością finansową. Banki sprzedają wierzytelności głównie z powodów chęci oczyszczenia swoich aktywów z nieregularnych długów, a także z chęci uzyskania możliwie

najwyższych cen za sprzedawane aktywa.

Reklama
Reklama

Podobnie kredytobiorcy nie widzą w handlowaniu swoimi kredytami niczego złego ani niecodziennego. Przyzwyczaili się do tego, że ich wierzyciel może się zmienić, traktując to jako zwykłą konsekwencję

niepłacenia zobowiązań.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama