Trwającej od prawie dwóch tygodni korekcie nie oparły się banki. Jednak straty, jakie ponieśli inwestorzy na ich papierach, były znacznie mniejsze niż w przypadku pozostałych sektorów.
Akcjonariuszy banków notowanych na warszawskiej giełdzie może pocieszyć fakt, że od rozpoczęcia ostatniej korekty, czyli od 11 maja, akcje żadnego z banków nie potaniały więcej niż 20 proc. Niby marne to pocieszenie, ale patrząc na akcje spółek z innych branż, można uznać to za pewien sukces.
Inwestorzy jeszcze
mają zaufanie
- Gdyby nie dzisiejszy dzień, można by uznać, że największe banki w miarę spokojnie przetrzymują obecne gwałtowne załamanie na giełdzie. Oczywiście, tylko jeśli porównamy banki z całym rynkiem. Dobre wyniki finansowe sektora w pierwszych trzech miesiącach br., rosnące i wypłacane właśnie dywidendy powodują, że inwestorzy niechętnie pozbywają się akcji banków - ocenia Marcin Materna, analityk DM Millennium. Z największych banków najmniej, bo tylko 12,2 proc., straciły akcje PKO BP. Posiadacze akcji jego największych rywali - Pekao i Banku BPH - stracili w ciągu ostatnich 9 sesji ponad 16 proc. zainwestowanego kapitału. Większe straty ponieśli posiadacze akcji banków, które jeszcze na początku tego miesiąca mogły się cieszyć z najwyższych notowań w historii - Banku Zachodniego WBK, ING Banku Śląskiego oraz spółki Getin Holding (nie jest bankiem, ale jej głównę częścią jest Getin Bank). Zdaniem M. Materny, na stosunkowo małe straty na kursach akcji sektora bankowego nie bez znaczenia pozostaje fakt, że posiadaczami znaczących papierów akcji w największych bankach na giełdzie są duzi inwestorzy instytucjonalni, jak fundusze emerytalne, które nie reagują tak emocjonalnie, jak mniejsi gracze. - Jeśli jednak obecna sytuacja na rynku się utrzyma, i tym inwestorom mogą puścić nerwy - dodaje analityk DM Millennium