Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przeanalizowało, jak zmieniła się wartość oszczędności zgromadzonych w nowym systemie emerytalnym, zarówno w OFE, jak i ZUS-ie. Z obliczeń wynika, że osoba, której płaca od 1999 r. jest równa średniemu wynagrodzeniu i która odprowadza 7,3 proc. swoich zarobków do funduszu emerytalnego, ma na swoim koncie 16,3 tys. zł.
Najwyższy kapitał zgromadziło dla swoich członków ING (prawie 17 tys. zł, do grudnia 2004 r.), najgorzej powierzone środki inwestowała Ergo Hestia (15,7 tys. zł do końca 2004 r.). Średnia wartość oszczędności, zgromadzonych w funduszach, wynosi 16,3 tys. zł. Ubezpieczony, który zrezygnował z II filara, pozostawiając składki w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, ma na koncie niecałe 13 tys. zł. Oznacza to, że składki, które w latach 1999-2005 zamiast do OFE wpłacał do ZUS-u, dzięki corocznym waloryzacjom zwiększyły się o 9,6 proc. Jednomiesięczna lokata w banku dałaby 12,4 proc., półroczna - prawie 13 proc., a roczna - 14,6 proc. Mniej niż w ZUS-ie można było zaoszczędzić na koncie bankowym - tylko 3,3 proc.
Ile jest na kontach?
Jeśli do tych kwot doliczyć 21,6 tys. zł, które pochodzi ze składki w wysokości 12,2 proc. podstawy wynagrodzenia, odprowadzanej do Zakładu (chodzi o pierwszy filar nowego systemu ubezpieczeń), to przez 6 lat ubezpieczony preferujący ZUS miał na swoim rachunku 34,6 tys. zł. W porównaniu z oszczędzającymi również w II filarze jest to mniej o 2,7 tys. zł (klient Ergo Hestii) do 4 tys. (dla klienta ING).
Całkowita wysokość kapitału emerytalnego w najlepiej zarabiającym OFE przekroczyła o 44 proc. wartość wpłaconych składek, a w najgorzej zarabiającym - 31,7 proc. Średni wzrost oszczędności dla wszystkich funduszy emerytalnych sięga 37,5 proc.