Resort transportu przyznaje, że do tej pory nie potrafił wykorzystać unijnych pieniędzy na lata 2004-2006. Najwyższa Izba Kontroli nakazała natychmiastowe wprowadzenie zmian.
Chodzi m.in. o "wyeliminowanie barier organizacyjno-prawnych polskiej administracji" - czytamy w dokumentach. - Do tych ostatnich należy m.in. brak systemu organizacyjnego i prawnego, które pozwoliłyby na sprawną realizację unijnych projektów - przyznaje sam Jerzy Polaczek, minister transportu. - Opóźnienia w wypłatach wynikają także ze specyfiki samych projektów, których okres wdrażania jest bardzo długi - dodaje. Aby zwiększyć wydatkowanie unijnych pieniędzy, w resorcie transportu powstało sześć nowych departamentów, w tym m.in. funduszy spójności, strukturalnych oraz planowania strategii oraz polityki transportowej. - Dodatkowo w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zaczęły działać dwa nowe biura: projektów priorytetowych oraz systemów realizacji inwestycji - wylicza J. Polaczek. Podpisane zostało także porozumienie z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego. Wszystko po to, by kolejne wypłaty realizowano od początku maja.
Tych do końca zeszłego roku było bardzo mało. Z Funduszu Spójności Polska wydała 159 milionów z 337,7 milionów euro. Plan został zrealizowany niemal w połowie. - Niższe były wydatki z sektorowego programu operacyjnego - dodaje J. Polaczek. - Stanowiły zaledwie 1,9 miliona złotych, czyli 0,2 procent - przyznaje.
Ministerstwo deklaruje podpisanie w tym roku 36 umów. Kwota wypłat z unijnych środków powinna wynieść ok. 600 milionów euro.