Tylko na jeden dzień byki zawładnęły światowymi giełdami. Po wyraźnym ruchu indeksów w górę podczas wtorkowej sesji wczoraj znów przeważali sprzedający. W trakcie dnia główne wskaźniki w Europie Zachodniej spadały nawet o ponad 2 proc. Na reagujących zawsze gwałtowniej rynkach wschodzących przecena znów sięgała kilku procent. Indeksy jadą w dół już od dwóch tygodni. Wczoraj obawy inwestorów, przede wszystkim w Europie, mogła wywołać publikacja wskaźnika zaufania przedsiębiorców do gospodarki niemieckiej (Ifo). Spadł mniej od oczekiwań, co wskazuje na utrzymujące się ożywienie rozwoju i może zachęcić Europejski Bank Centralny do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Nie tego oczekują inwestorzy z rynku akcji.

W wyniku wyższego poziomu stóp ucierpią banki i firmy ubezpieczeniowe, dlatego ich akcje nie cieszyły się wczoraj powodzeniem. Notowania francuskiego BNP Paribas spadły o ok. 1 proc., a Deutsche Banku o ok. 2 proc. Jeszcze bardziej straciły papiery niemieckiego towarzystwa Allianz. Do wyprzedawania akcji spółek naftowych zachęcał spadek cen ropy. Wartość papierów Totala i BP stopniała o sporo ponad 2 proc. W tej grupie wyróżniał się jedynie austriacki koncern OMV, którego notowaniom pomogło porzucenie planów fuzji z energetycznym Verbundem. W lepszych nastrojach zaczęła się sesja na Wall Street. Indeksy zyskały po otwarciu po kilka dziesiątych proc. We wtorek rynek mógł zakończyć dzień sporym wzrostem, jednak indeksy zawróciły po tym, jak szef Fed Ben Bernanke ostrzegł w Senacie przed ryzykiem przyspieszenia inflacji. Wczoraj nastrojom pomogła publikacja danych o zamówieniach na dobra trwałe, wskazująca, że inflacja nie powinna być jednak problemem. Wśród największych firm wyróżniały się akcje General Motors (plus 3 proc.), dla których rekomendację podniósł Merrill Lynch. Drożały też papiery firm z branży finansów, m.in. banków Wachovia i inwestycyjnego Bear Stearns. Kilkunastoprocentowej przeceny doznały papiery firmy telefonii internetowej Vonage, które zadebiutowały wczoraj na rynku.