Największy europejski koncern medialny odkupi za 4,5 mld euro 25 proc. własnych akcji należących do firmy Groupe Bruxelles Lambert, kontrolowanej przez Alberta Frere. Decyzja o przeprowadzeniu transakcji zapadła po tym, jak belgijski miliarder, który nabył udziały w niemieckiej spółce w 2001 r., zapowiedział, że będzie się starać o pozyskanie dodatkowych kapitałów dla Bertelsmanna na giełdzie.
Rodzina Mohnów, która kontroluje 75 proc. medialnego giganta, chce sfinansować zakupy kredytem, wpływami z planowanej sprzedaży BMG Music Publishing i bieżącymi przychodami. Po sfinalizowaniu transakcji rodzina niemieckich miliarderów odzyska pełną władzę nad założonym w 1835 r. przez jej przodków koncernem.
Bertelsmann już drugi raz broni się przed giełdowym debiutem. W 2002 r. zwolniony został prezes koncernu Thomas Moddelhoff, który proponował wejście na parkiet, by skorzystać z możliwości szybszego rozwoju. - Mohnowie boją się, że upublicznienie koncernu zniszczy jego niezależność - twierdzi autor książki o rodzinie miliarderów Thomas Schuler. Koncern oferuje swoim pracownikom rozbudowany pakiet dodatkowych świadczeń. - Właściciele Bertelsmanna są zdania, że rynek, który dąży za wszelką cenę do maksymalizacji zysku, zniszczy stworzony przez nich model socjalny - dodaje Schuler.
Sytuacja finansowa przedsiębiorstwa jest bardzo dobra. - Osiągniemy w tym roku rekordowy zysk - uważa jego prezes Gunter Thielen.
Bloomberg