Wsparcie w postaci dołków z I kwartału tego roku, zlokalizowanych w okolicy 2750 pkt, drugi raz w tym tygodniu spełniło swoje zadanie i powstrzymało przecenę. O ile jednak we wtorek zmobilizowało kupujących do działania, to wczoraj odbicie było możliwe raczej dzięki ograniczonej podaży oraz transakcjom arbitrażowym (kupno koszyka akcji z WIG20 oraz jednoczesne zajęcie krótkiej pozycji na futures na ten indeks). Arbitrażyści korzystali z wyraźnie dodatniej bazy oraz krótkiego okresu pozostającego do wygaśnięcia czerwcowej serii kontraktów. Taki układ czynników stojących za zwyżką nie daje większych nadziei na jej utrwalenie.
W obecnej sytuacji rysują się dwa scenariusze: konsolidacji ponad poziomem 2750 pkt, która byłaby wyrazem oczekiwania inwestorów na dalszy rozwój wypadków na światowych giełdach albo mocniejszego przetestowania wsparcia w rejonie 2750 pkt i dopiero w razie sukcesu popytu mogłoby dojść do mocniejszego odbicia. Skala wyprzedaży była na tyle zaskakująca, że duża część inwestorów będzie próbowała wykorzystać każdą poprawę notowań do zredukowania zaangażowania w akcje. Spadkowi z ostatnich dwóch tygodni towarzyszą rekordowe obroty. W minionym tygodniu wyniosły 6,2 mld zł dla spółek z WIG20, w tym już przekroczyły 6,3 mld zł.
Oprócz niskich obrotów na wczorajszej sesji niepokoiła skromna liczba rosnących firm. W gronie blue chips zwyżka miała przyzwoity rozmiar jedynie dzięki TP i Pekao. Z grona 134 firm z indeksu WIG w górę poszły ceny zaledwie 48. Optymistycznie nie nastraja również sytuacja na rynkach wschodzących. Marcowy dołek indeksu opisującego panującą na nich koniunkturę nie zatrzymał spadku. To praktycznie oznacza, że z grubsza wszyscy kupujący w tym roku akcje na rynkach wschodzących są na minusie. Powstała na wykresie koreańskiego Kospi - indeksu obrazującego notowania na największym rynku wschodzącym - formacja podwójnego szczytu sugeruje, że mamy do czynienia dopiero z początkową fazą przeceny. Do takiego samego wniosku prowadzi austriacki ATX, który w środę wykonał ruch powrotny do 2,5-letniej linii trendu.