Ministerstwo przyznaje się do błędów w wykorzystaniu środków z funduszy strukturalnych. Błędy kilka dni temu ujawniła Najwyższa Izba Kontroli.
Mowa o resorcie Rozwoju Regionalnego, który pod koniec zeszłego roku utworzono z cześci Ministerstwa Gospodarki i Pracy. To ono wówczas zajmowało się wydatkowaniem unijnych dotacji przewidzianych na lata 2004-2006. Przez ten czas wydało zaledwie 4,4 procent z nich. - Oznaczało to pokrycie 7,8 procent wartości realizowanych projektów przy poziomie kontraktacji 56 procent - mówi minister Grażyna Gęsicka z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. NIK: to wina przede wszystkim urzędników MGiP. - Zaprojektowali zbyt skomplikowane i mało elastyczne procedury wdrażania programów oraz z dużym opóźnieniem przygotowali wymagane dokumenty - wylicza Piotr Kownacki, wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli. Jak zaznacza G. Gęsicka, dane, które zebrał NIK, nie są dla niej zaskoczeniem. - Potwierdzają słuszność diagnozy postawionej przeze mnie w momencie obejmowania urzędu - dodaje.
Nadal poziom wydatkowania unijnych funduszy nie jest duży, przyznał NIK. Po pół roku od powstania nowego resortu zakontraktowano 69 procent środków. Na koniec kwietnia wypłacono 12,6 procent z całości dostępnej kwoty. - To pozwala mieć nadzieję na wykorzystanie unijnego wsparcia w zadowalającym stopniu, choć pewne zaległości są niezmiernie trudne do nadrobienia - dodaje G. Gęsicka.
W unijnym budżecie na lata 2004-2006 Polska wynegocjowała ponad 8 miliardów euro.