- Jeśli ustawa o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym zostanie przyjęta w obecnym kształcie, zaskarżymy ją do Trybunału Konstytucyjnego - mówi Henryka Bochniarz, szefowa PKPP Lewiatan. - Im dłużej czytamy dokument, tym bardziej jesteśmy świadomi tego, że jego przepisy łamią wszystkie zagwarantowane w konstytucji swobody obywatelskie - twierdzi Magdalena Garbacz, prawnik PKPP Lewiatan. - Centralne Biuro może wszystko: bez przepustek i upoważnień wolno mu wejść do każdego pomieszczenia w firmie. Ma też prawo przesłuchać wszystkich pracowników danego przedsiębiorstwa - wyjaśnia.

Eksperci Lewiatana podkreślają, że powołanie CBA może stać się nowym utrudnieniem dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Już teraz liczne kontrole wskazywane są jako jedna z głównych barier rozwoju przedsiębiorczości. Projekt ustawy pozwala urzędnikom CBA wejść do firmy bez konkretnych powodów. Nawet jeśli przedsiębiorca nie jest podejrzewany o nieuczciwą działalność, można go skontrolować "na wszelki wypadek". Dodatkowo, funkcjonariusze CBA mają prawo do przebywania w firmie przez trzy miesiące. Okres ten w szczególnych przypadkach będzie można przedłużyć o kolejne pół roku. Nie wiadomo jednak, co to za przypadki. Dla porównania, FBI w Stanach Zjednoczonych, aby wkroczyć do firmy, potrzebuje nakazu sądowego i dowodów winy. Kontrola trwa najczęściej jeden dzień. Podczas wielkiej afery księgowej w Enronie przedłużono ją do trzech dni.

Jutro projekt ustawy powołującej CBA znajdzie się w Senacie. Nie wiadomo, czy Senat uwzględni zastrzeżenia środowisk biznesowych. Jedna z ich uwag dotyczy tego, że projekt ustawy o CBA jest napisany nieprecyzyjnie i może doprowadzić do samowoli kontrolerów.