Analitycy nie chcą zgadywać, kiedy na przejęciu internetowego portalu Onet.pl przez TVN skorzystają drobni akcjonariusze telewizji. Mają rację, bo zmiany w internecie zachodzą "baaaardzo" szybko. Tak błyskawicznie, że nie był ich w stanie przewidzieć nawet insider, właściciel Onetu - ITI Holdings.
W lutym spytałam szefa ITI: "Nie ma pomysłu, aby spłacić zobowiązania wobec TVN, przekazując jej akcje Onetu?" Wojciech Kostrzewa, prezes koncernu, kategorycznie zaprzeczył: "Sądzę, że trudno się doszukać w takiej operacji jakiegoś głębokiego sensu zarówno z punktu widzenia interesów ITI, jak i TVN. Funkcjonowanie firmy telewizyjnej i internetowej podlega różnym zasadom. Myślę, że utrzymywanie na giełdzie dwóch spółek, kontrolowanych przez jedną firmę matkę, podobnych i osiągających w związku z tym efekty synergii, wystarcza. Myślę też, że ci inwestorzy, którzy są w TVN, nie chcieliby być w Grupie Onet i odwrotnie".
Od tamtej rozmowy upłynęły cztery miesiące. Prezes Kostrzewa, któremu ją przypomniałam, broni się, że pytałam o plan wcześniejszej spłaty zobowiązań wobec TVN, a nie taki jest podstawowy cel zawartej właśnie przez ITI i TVN umowy. Fakt, ale odpowiedź traktowała szerzej.
Dlaczego w kilka miesięcy koncern przejrzał na oczy i uznał, że Onet jest godny TVN? W. Kostrzewa tłumaczy, że to efekt międzynarodowej dyskusji, z której wynika, że internet, długo niedoceniany, wyszedł ze żłobka.