Trudno ocenia się taki rynek. O wyniku sesji przesądziła poranna wyprzedaż, która została wymuszona przez rynki regionu. Ze względu na kosmetyczne wręcz obroty (w porównaniu z ostatnimi standardami) nie można było w czasie tego ruchu stwierdzić, czy to podaż jest tak silna, czy to tylko efekt bierności popytu przeniesionej ze "świątecznego" poniedziałku. Trwałość ruchu jest zdecydowanie odmienna w zależności od tego, z którą wersją mamy do czynienia. Dalsza część notowań tego nie wyjaśniła, bo po krótkim odreagowaniu utknęliśmy w konsolidacji i falowaliśmy w rytm zmian na pozostałych emerging markets.

Co dalej? Dzisiaj teoretycznie głównym wydarzeniem jest RPP, ale nie oszukujmy się - to nie Słowacja - nie ma szans na niespodziankę i inną decyzję niż brak zmian stóp procentowych. Uwaga rynku skoncentruje się więc na konferencji prasowej, na którą giełdowy parkiet po spokojnym przetrawieniu reagować będzie dopiero na czwartkowej sesji. Zresztą dopiero w środę wieczorem inwestorzy poznają też protokół z posiedzenia Fed (FOMC Minutes). Do pełnej klarowności w amerykańskiej polityce monetarnej (czytaj - najważniejszej dla emerging markets) pozostanie już tylko ISM w czwartek i amerykańskie bezrobocie w piątek. Po tych publikacjach "smart money" będą już wiedziały, na którego konia stawiać. Na razie gramy trochę w ciemno i nawet nie jest to hazard, ale rosyjska ruletka. Ale niech będzie - ze świadomością ryzyka wciąż gwałtownego dalszego załamania nakręcanego np. umorzeniami jednostek, ja w krótkim terminie kibicuję bykom w obronie ostatnich dołków i kontynuacji odreagowania w okolice 2950 pkt. Warto jeszcze zwrócić uwagę na ostatni rozdźwięk między miedzią a KGHM. W czasie hossy każdy nowy szczyt cen surowca odzwierciedlany był nie tylko euforycznym wzrostem cen akcji miedziowej spółki, ale ciągnął szeroki rynek na GPW. Teraz trzeba to odpokutować. Od drugiej połowy maja, gdy objawy kataru na emerging markets przeobraziły się w zawał z silnymi drgawkami, KGHM przestał reagować na zachowanie cen miedzi. Kurs miedzi były wczoraj niewiele ponad 3 proc. od szczytów ustanowionych 11 maja. KGHM szczyt zrobił tego samego dnia, ale od tych poziomów stracił już ponad 25 proc. A może inaczej - by odrobić te straty, potrzebuje wzrosnąć aż 34 proc. Jakże to "niesprawiedliwe" dla akcjo-

nariuszy.