Dane ze sfery realnej polskiej gospodarki opublikowane ostatnio przez Główny Urząd Statystyczny okazały się słabsze od oczekiwań ekonomistów i analityków. Produkcja sprzedana przemysłu zanotowała głęboki spadek w porównaniu z marcem (o 9,5 proc.), a jej roczna dynamika zmniejszyła się do 5,8 proc. po tym, jak miesiąc wcześniej osiągnęła 16,4 proc. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 4,8 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca, osiągając roczne tempo wzrostu na poziomie 13,2 proc. Tymczasem średnia prognoz rynkowych przewidywała dynamikę produkcji na poziomie około 10 proc. oraz dynamikę sprzedaży w okolicach 15 proc. Przykrą niespodziankę sprawiła przede wszystkim produkcja, zwłaszcza w połączeniu z mało imponującymi danymi o produkcji budowlano-montażowej (wzrost o 12,4 proc. w porównaniu z marcem oraz o 4,1 proc. rok do roku). Czy dane te należy interpretować jako oznakę lekkiej zadyszki gospodarki?
Kwietniowy spadek produkcji w znacznym stopniu można wytłumaczyć układem kalendarza. Ze względu na rozkład weekendów oraz święta wielkanocne, liczba dni roboczych wyniosła jedynie 19, wobec 23 w marcu oraz 21 w kwietniu 2005 roku. Ten czynnik może być w dużej mierze odpowiedzialny za wyraźne osłabienie dynamiki. Potwierdzają to dane GUS, z których wynika, że po wyeliminowaniu czynników o charakterze sezonowym, dynamika produkcji w ujęciu rocznym wyniosła 10,2 proc. Pewien niepokój może natomiast budzić fakt, że dane wyraźnie odbiegały od oczekiwań rynku (który przecież powinien uwzględnić wpływ mniejszej liczby dni roboczych), jak również to, że nawet po uwzględnieniu czynników sezonowych produkcja zanotowała niewielki spadek w porównaniu z marcem (o 0,5 proc.). Być może prognozy okazały się po prostu nieco zbyt optymistyczne po tym, jak dane za marzec przyniosły pozytywne zaskoczenie. Wydaje się jednak, że ostatnie dwa miesiące można traktować jako przykład odchyleń od trendu w obie strony. Jeżeli skoncentrować się na średniej za ostatnie cztery miesiące, to należy uznać ją za bardzo przyzwoitą - w porównaniu z czterema pierwszymi miesiącami 2005 r. produkcja wzrosła o 10,8 proc.
Warto również zwrócić uwagę na publikowane przez GUS wskaźniki koniunktury, obrazujące ocenę sytuacji gospodarczej w najważniejszych sektorach z punktu widzenia przedsiębiorców. Wskaźnik koniunktury dotyczący przemysłu przetwórczego zwyżkował z 12,4 w marcu do 14,7 w kwietniu i 17 punktów w maju. Przedsiębiorstwa zgłaszają wzrost bieżącego portfela zamówień i bieżącej produkcji, jak również oczekują dalszej poprawy sytuacji w najbliższych miesiącach (chociaż w pewnym stopniu niepokojący jest spadek nakładów przewidywanych na inwestycje w roku bieżącym w stosunku do nakładów z roku poprzedniego - w marcu 2006 r. zmniejszyły się one do 16 proc. w porównaniu z 20,9 proc. w marcu 2005 r.). Największym optymizmem cechują się duże przedsiębiorstwa, co jest szczególnie istotne z punktu widzenia wzrostu gospodarczego. Podobna sytuacja dotyczy pozostałych sektorów. W kwietniu i maju koniunktura uległa poprawie także w budownictwie i handlu detalicznym.
Wydaje się zatem, że nie ma w tej chwili podstaw do niepokoju związanego z ewentualnym spowolnieniem wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie. Nawet w przypadku gdyby dane za maj okazały się słabsze, trudno będzie to traktować jako sygnał ostrzegawczy. Ze względu na długi weekend na początku miesiąca (nie bez wpływu może się okazać także wizyta papieża), dane za ten miesiąc będą również zniekształcone. Dzisiaj GUS opublikuje szacunek tempa wzrostu PKB za I kwartał 2006 r. Rynek spodziewa się, że będzie ono nieznacznie szybsze niż 5 proc. (chociaż z ostatniej wypowiedzi p.o. prezesa GUS wynika, że szacunki urzędu dotyczące dynamiki inwestycji są nieco niższe niż prognozy analityków). W II kwartale roku wzrost gospodarczy może się okazać nieco wolniejszy, jednak jego tempo powinno znaleźć się w przedziale 4,5-5,0 proc. Szanse na osiągnięcie w całym 2006 roku zwyżki przekraczającej 4,5 proc. należy oceniać jako znaczne, a słabsze dane o produkcji przemysłowej za jeden miesiąc nie mogą podważyć tej opinii.
Ekonomista DZ Banku