Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2004 r. Warszawa miała największe saldo migracji w Polsce (więcej osób w mieście zamieszkało niż z niego się wyprowadziło). Analiza przeprowadzona przez RedNet Property Group, właściciela serwisu tabelaofert.pl, mówi, że ceny mieszkań w stolicy przekroczą niedługo średnią 6 tys. zł za metr kwadratowy. Jeszcze w 2004 roku było to niespełna 5 tys. złotych. Według statystyk GUS, do Warszawy najczęściej przyjeżdżają ludzie w wieku 20 - 44 lata. Są to przede wszystkim młode osoby, których Warszawa ściąga jako największy w Polsce ośrodek akademicki. Do stolicy przyjeżdżają również Polacy, którzy w swoim regionie skończyli szkołę średnią bądź wyższą uczelnię i postanowili swoją karierę zawodową rozwijać w Warszawie. Potwierdzają to dane Głównego Urzędu Statystycznego. Największy udział w migracji w Polsce mają osoby ze średnim i wyższym wykształceniem. Jednocześnie jest to grupa najlepiej zarabiająca.
- Przyjęło się zakładać, że mieszkania najczęściej kupują ludzie w wieku do 35 lat - mówi Ewa Barlik z J.W. Construction, jednej z największych polskich firm deweloperskich. - Można więc założyć, że stolica ściąga największą siłę popytową - dodaje.
Tę tezę potwierdza Łukasz Madej, dyrektor zarządzający Property Research, główny analityk rynku nieruchomości portalu tabelaofert.pl. - Według naszych informacji, zaledwie 33 proc. osób starających się o kupno mieszkania w Warszawie, to rdzenni mieszkańcy stolicy. Reszta to przyjezdni, a tendencja ta z roku na rok się pogłębia - zaznacza Łukasz Madej.
Ważnym aspektem jest niewielka - jak na średnią ogólnokrajową - warszawska stopa bezrobocia (na koniec marca 2006 r. wynosiła 5,5 proc.). W całej Polsce wyniki zbliżone ma jedynie Poznań, Wrocław i Kraków (wszystkie po około 6 proc.). Te dane wskazują, że Warszawa nadal będzie przyciągać do siebie najwięcej ludzi i pieniądze.
- Nie ma szans, żeby jakiekolwiek miasto zbliżyło się do Warszawy pod względem ceny nieruchomości - twierdzi Ewa Barlik. Specjalistka J.W. Construction uważa, że różnice między Warszawą a resztą Polski będą się raczej nadal pogłębiać. Z tą tezą nie zgadza się Łukasz Madej. Ekspert Property Research twierdzi, że w ostatnim czasie inne miasta wykazują znacznie większą dynamikę wzrostu cen. - W Warszawie ważną kwestią jest nieuregulowana własność gruntów. Jeśli ten problem uda się rozwiązać, w perspektywie dziesięciu lat ceny w Krakowie lub we Wrocławiu mogą się zbliżyć do warszawskich. Według Łukasza Madeja, w stolicy jest ogromny potencjał podażowy. Uwolnienie go może zająć jednak nawet 10 lat.