Rozmowy górników z rządem w sprawie dodatkowych wypłat zostały wczoraj zerwane. Wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz zaproponował wypłacenie górnikom ok. 100 mln zł z zysków wypracowanych przez kopalnie. Ci żądają ok. 180 mln zł. Poncyljusz argumentował, że kopalnie wypracowały mniejszy zysk niż w 2004 r. Podkreślał też, że sytuacja w spółkach węglowych w 2005 r. pogorszyła się w porównaniu z sytuacją rok wcześniej. Górnicy odrzucili argumentację ministra i poprosili premiera Kazimierza Marcinkiewicza o zdymisjonowanie Pawła Poncyljusza. Zdaniem związków zawodowych, minister nie jest zupełnie przygotowany do prowadzenia dialogu ze związkami.
Propozycja strony rządowej pozwoliłaby na wypłacenie premii w wysokości średnio 600 zł brutto na osobę. Źądania górników to ok. 4,3 tys. zł dla pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W przypadku Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego premie miałyby wynieść ok. 1000 zł na osobę.
Związki zawodowe ustaliły formę akcji protestacyjnej. W poniedziałek ma odbyć się dwugodzinny strajk ostrzegawczy. 14 czerwca planowana jest manifestacja w Warszawie. Jak powiedział "Parkietowi" Dominik Kolorz, szef górniczej Solidarności, propozycje rządu w niektórych kwestiach były niezgodne z prawem pracy. D. Kolorz odrzucił argumenty o słabszej sytuacji spółek węglowych. Jego zdaniem, niższe zyski kopalń wynikają ze zwiększonego poziomu inwestycji. Dodał, że w przypadku JSW powodem mniejszych zysków było utworzenie dużej rezerwy kapitałowej. - To nie gorsza sytuacja na rynku powoduje spadek zysków spółek węglowych - mówi Kolorz. - Dodatkowe pieniądze dla górników nie stanowią zagrożenia dla strategicznych planów kopalń - twierdzi.
Związki zawodowe nie wykluczają powrotu do negocjacji z rządem. Wykluczają natomiast dalszy dialog z Pawłem Poncyljuszem.
Zyski kopalń