Tomasz Goss-Strzelecki
Rozmowy o konsolidacji z udziałem największych giełd z Europy i Stanów Zjednoczonych od półtora roku toczyły się niemal bez przerwy i dotyczyły właściwie każdej możliwej konfiguracji. Giełda we Frankfurcie chciała przejąć konkurentkę z Londynu, Niemcy mieli też ochotę na fuzję z Euronextem, do Londynu chciał wejść Nasdaq, a nieoficjalnie także NYSE. Poza przejęciem jednej czwartej akcji London Stock Exchange przez Nasdaqa niewiele jednak z tego wynikło. Do teraz.
Rewolucja numer dwa
Informacja o zawarciu umowy między NYSE a Euronextem, sojuszem obejmującym parkiety w stolicach Francji, Belgii, Holandii i Portugalii, pojawiła się w czwartek wieczorem czasu nowojorskiego, a tuż po północy w Paryżu. John Thain, dyrektor generalny NYSE, do ostatniej chwili pozostał tajemniczy. - Ostateczna umowa może zostać zawarta wkrótce, myślę, że jest to kwestia dni - mówił reporterom po zakończeniu czwartkowego walnego zgromadzenia akcjonariuszy nowojorskiej giełdy. Później w komunikacie ogłosił, że stworzenie NYSE Euronext - pod takim szyldem chcą działać giełdy - jest ważnym wydarzeniem w historii światowych rynków kapitałowych.