Przedwczoraj odbyła się przed belgijskim sądem pierwsza rozprawa w sprawie wykluczenia ze składu Trybunału Arbitrażowego Stephena Schwebla. Wniosek złożyła strona polska. Argumenty dotyczyły braku bezstronności sędziego. W sierpniu trybunał orzekł, że Polska naruszyła umowę z Holandią, dotyczącą wzajemnej ochrony inwestycji.
Zdaniem Michała Nastuli, prezesa Eureko Polska, wniosek ma na celu opóźnienie postępowania. - Nie widzę sensu takiej taktyki - mówi Nastula. - Przedłużenie procesu w żaden sposób nie rozwiązuje problemu - dodaje. Zdaniem prezesa Eureko, taktyka byłaby zasadna, gdyby Polska wykorzystała czas na negocjacje z holenderską firmą. - Niestety, nie dostaliśmy sygnału o chęci powrotu do rozmów - podkreśla M. Nastula.
Według Macieja Jamki, partnera z kancelarii Hogan & Hartson, polski wniosek jest elementem taktyki, służącym do podważenia sierpniowego wyroku sądu arbitrażowego. - Takie wyroki uchylane są niezwykle rzadko. Głównie z powodów formalnych bądź rażących naruszeń prawa - wyjaśnia Jamka - Gdyby belgijski sąd orzekł, że skarga polskiej strony jest zasadna, byłby to poważny argument dla próby podważenia sierpniowego orzeczenia - dodaje.
Jak mówi Michał Nastula, nawet jeśli nastąpi odwołanie sędziego Schwebla, to arbitraż będzie toczyć się dalej. - Powołany zostanie nowy sędzia, ale wyrok z sierpnia zostanie utrzymany. Postępowanie w sprawie skutków naruszenia umowy będzie kontynuowane - wyjaśnia Nastula.
- Skarga na Schwebla nie jest elementem żadnej taktyki - mówi jeden z przedstawicieli polskiej strony. - Zgłosiliśmy skargę, bo jest domniemanie, że sędzia Schwebel nie był bezstronny. Naszym celem nie jest przedłużanie procesu - dodaje nasz rozmówca.