Na rynku złotego wyraźnie brakuje pomysłu. Informacje ze strony fundamentów i polityki nie dostarczają silnych argumentów za grą w którąkolwiek stronę. Z kolei kwestia nastrojów na rynkach wschodzących powoli zaczyna się już wszystkim "przejadać". Sygnały są niejednoznaczne i wygląda na to, że również duzi inwestorzy globalni zastanawiają się, czy redukować pozycje na emerging markets, czy też kupować akcje, obligacje oraz waluty. W naszym regionie sytuacja ta znalazła odzwierciedlenie w korekcie horyzontalnej, która dla EUR/PLN oznacza wahania między 3,90 i 3,95. Piątkowe, znacznie słabsze od oczekiwań dane o rynku pracy w USA zwiększają prawdopodobieństwo przełamania przez kurs EUR/USD okolic 1,2950-1,30. Taki scenariusz oznaczałby umocnienie złotego w relacji do dolara i powrót USD/PLN w okolice 3,00.

Wciąż jednak sądzę, że najbliższe miesiące oznaczają podwyższone ryzyko zwiększonej podaży złotego. Zbliżające się wybory i związana z nimi presja na zwiększanie wydatków budżetowych są poważnym zagrożeniem dla rynków finansowych.